Serie wydawnicze

  • Dla bystrzakow
  • Bez kantow
  • Lekarz rodzinny
  • Seriaporad.pl
  • Bezdroza
  • Michelin

Wydawnictwo Helion

Helion SA
ul. Kościuszki 1c
44-100 Gliwice
tel. (32) 230-98-63

informacje o księgarni septem.pl
Program Partnerski
O nas
© Helion 1991-

Recenzje prasowe



  1. Ostry

    Erotyk o gotowaniu to jednak rzadkość, a przecież istnieje słynne porzekadło, że przez żołądek do serca, więc taki temat powinien być już wykorzystany nie raz. „Ostry” od @editio.red to historia Leny i Artura, dla których gotowanie staje się nie tylko pasją, ale i namiętnością. Lena uwielbia piec, po prostu cukiernictwo to jej pasja. Marzy o tym, aby wygrać pewien konkurs cukierniczy, ale do tego potrzebne są pieniądze, których nie ma. Dlatego decyduje się znaleźć jak najszybciej prace. I tak przypadkowo otrzymuje posadę kelnerki, ale w klubie erotycznym. Tam poznaje Artura. Mężczyzna jest sporo starszy od Leny, ale od razu nawiązuje się między nimi nić porozumienia, bowiem oboje kochają jedzenie. Artur proponuje dziewczynie staż w jednej ze swoich restauracji, który Lena przyjmuje bez mrugnięcia okiem. I w ten sposób rozpoczyna się nowy etap w życiu, ich wspólny etap... Książka jest naprawdę wciągająca i napisana w bardzo ciekawy sposób. Nie jestem fanką erotyków, ale doceniam tytuły, w których autorzy starają się nieco inaczej podejść do tematu i nieco zaskoczyć czytelnika. Polecam.

    https://www.instagram.com/kseniula/ Ksenia Klimas-Kupis

  2. Claimed. Romans mafijny

    „Claimed” jest kontynuacją pierwszego tomu autorki Alicji Skirgajło pt.: „Trapped”. Zakończenie pierwszego tomu było bardzo emocjonujące, ja na szczęście nie musiałam czekać, aż drugi tom będzie wydany, gdyż czytałam jeden za drugim. Mogłam odrazu poznać dalsze losy Miley i Joshui Halle. Ta para bardziej mi się spodobała. Zdradzę, że w pierwszej części po burzliwym ale krótkim romansie, Joshui odtrąca brutalnie Miley. Dziewczyna ucieka, a mężczyzna jednak dojrzał do uczucia do niej i chciał ją odzyskać. Szukał jej ale niestety bez skutku. Wyjeżdża do Meksyku i tam prowadzi nielegalny biznes, zaprzyjaźniając się z tamtejszym bossem Abelardem, który chce mu oddać za żonę jedyną córkę Graziellę. Joshua chce ułożyć sobie życie pomimo tego, że jedyną miłością jego życia jest wciąż Miley. Podczas przyjęcia, na którym zostały ogłoszone zaręczyny, nagle pojawia się Miley z tacą szampana, widząc swoją pierwszą miłość rozlewa go, a sama upada. Na ratunek spieszy jej Joshua. Czy los da im drugą szansę? Jak zareaguje Joshua na wiadomość, że Miley urodziła mu córkę? Odsyłam do książki, emocje gwarantowane. Autorka utrzymuje dynamiczną akcje i w tym tomie. Przeplata wątki dwóch braci i ich rodzin. Walka z meksykańską mafią jest brutalna i bezwzględna. Nie obejdzie się bez ofiar, porwań, czy intryg. Ten tom również bardzo szybko przeczytałam. Autorka serwuje nam dużo zwrotów akcji, odkrywa tajemnice rodzinne Abelarda, które mnie mocno zaintrygowały. Romans jest namiętny i gorący, zawarte w nim dialogi są wulgarne, momentami zabawne i pełne skrajnych emocji. Postacie są dynamiczne i ciekawie wykreowane. Ja spędziłam miło czas i będę wypatrywać innych książek autorki.

    @katarzynabm Balwierz-Mikołajek Katarzyna

  3. Udowodnię ci

    „Nigdy… nigdy nikomu nie ufaj. Nie wierz we wszystko, co inni mówią. Ludzie kłamią. Oszukują. Ranią. Kiedyś przekonasz się o tym sama i zrozumiesz, co miałam na myśli. Zrozumiesz, dlaczego tak bardzo starałam się ciebie chronić.”

    Studia. Dla większości najpiękniejszy moment w życiu. Możliwość oderwania się od nadopiekuńczych rodziców i czas dla siebie. Dla swojej osoby i dla swoich marzeń i pragnień. Czas dla poznawania nowych osób i przede wszystkim studia to okres wielu chwil radości i możliwość poznawania nowych osób. Każdy chce się wyrwać z domu, by choć przez chwilę poczuć się wolnym i mieć możliwość decydowania o sobie i o tym, co chce się robić. Tak samo było w przypadku Larissy. Jej upragniona chwila nastała wtedy, kiedy mogła się wyrwać od nadopiekuńczej matki i zacząć studia w Dublinie. Akademik, nowa znajoma i przede wszystkim wolność, której w domu wśród matki jej brakowało. Każdy pierwszy raz, który miała przed sobą i wszystko to, co miała w głowie kiedy pomyślała o studiach. A przede wszystkim ktoś.. Ktoś, przed kim ostrzegała ją mama. Nathan to osoba, którą każdy zna. Wszyscy wiedzą kim jest. Każdy, kto go mija doskonale zdaje sobie sprawę z kim ma do czynienia. A kiedy znajdzie sobie cel, dąży do niego do momentu, w którym go spełni… Co wyniknie z przypadkowego spotkania? Czy zamieni się ono w coś więcej? I co się stanie, kiedy przeszłość powróci?

    „Może i jestem naiwna. Może i będę kiedyś żałować. Może i będę przez to cierpieć. Ale nie potrafię do końca uwierzyć swojej matce i słuchać jej powtarzanych od lat przestróg.”

    „Udowodnię Ci” to pierwsze moje spotkanie z twórczością autorki, więc kompletnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Jeżeli mam być szczera, kompletnie kupiła mnie okładka książki, dlatego właśnie się na nią skusiła. I mogę powiedzieć, że nie żałuję. Fakt, książka jest dość obszerna, jednak czyta się ją bardzo szybko. Autorka moim zdaniem stworzyła idealny klimat, który pasował do studenckiego, wiecznie imprezowego życia. I do bohaterów. Bardzo podobała mi się kreacja zarówno Nathana i Larissy. Uwielbiałam te jego podchody do dziewczyny. Uwielbiałam to, jak starał się wkupić w jej łaski. Nathan po prostu był sobą, chociaż starał się przy Lari pokazywać to swoje drugie oblicze. Na co dzień pewny siebie, niezważający na nic. Jednak kiedy na jego drodze stanęła Larissa coś się w nim zmieniło. Ja polubiłam tą zmianę. Ale chyba najbardziej cieszyło mnie to, że autorka na siłę nie starała się zrobić z niego pantoflarza, który leci na każde skinienie dziewczyny. Tutaj Nathan mimo tego, że starał się zmienić, pokazywał to przede wszystkim w obecności Larissy. Na ringu i w sytuacjach zagrożenia nadal był sobą - pewnym siebie i walecznym Fiver’em. Co do kobiecej postaci. Zakochałam się w tym, jak Kamila ją wykreowała! Twardo stąpająca po ziemi dziewczyna. Mimo wszystko pewna siebie i niedająca sobie w kaszę dmuchać. Takie lubię najbardziej, a Larissa przypominała mi trochę mnie, kiedy zaczynałam swoje studia. Na początku niepewna, ale później pokazała swój charakterek. I to jak! Ile razy się uśmiałam w momencie, w którym jej cięty język brał górę nad jej rozsądkiem, tego nie jestem w stanie zliczyć! Ta dziewczyna była po prostu świetna, szczególnie w połączeniu z Olivią. No i cieszyłam się, że nie dała się całkowicie stłamsić matce. Taka relacja jest toksyczna, a Lari mimo wszystko starała się postawić na swoim, co z tego, że dokonała tego małym oszustwem.. Ale tak, zdecydowanie ją polubiłam! Zakończenie. Matko boska! Co tam się wydarzyło! W ogóle nie spodziewałam się takiego, a nie innego obrotu spraw! Kompletnie bym na to nie wpadła, a to co autorka tam zrobiła.. Niedosyt, mam niedosyt tej historii. Niedosyt Nathana i Larissy. Nie wierzę w to, że Kamila ją tak zakończyła, jednak zrobiła to sprytnie. Dlaczego? Zdecydowanie takim zakończeniem wbiła mnie w fotel i ogromnie zachęciła do sięgnięcia po kontynuację tej historii! Jedyne do czego mogę się przyczepić to opisy. Domyślam się, że autorka chciała nam pokazać wszystkie emocje i uczucia siedzące w głowach bohaterów. I naprawdę udało się to Kamili. Jednak dla mnie było zbyt wiele opisów, które ciągnęły się czasem - takie odniosłam wrażenie - w nieskończoność. Gdyby było ich mniej, książka wcale nie straciłaby na wartości, a opisy nie przytłaczałyby. Do tego trochę męczyłam się z czcionką, była odrobinę za mała. Jednak mimo tego, czytało mi się tę historię bardzo dobrze!

    „Mógłbym powiedzieć, że w jej obecności moje serce bija jak po wypaleniu blanta. Że gdy ją widzę, to nie potrafię oderwać od niej wzroku. A przede wszystkim mógłbym w końcu wyznać jej, jak bardzo mi się podoba.”

    Podsumowując. Moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki uważam za bardzo udane! Cieszę się, że zaczęłam od tej książki, ponieważ wiem, że seria „Oddychając z trudem” jest tak samo dobra - czeka już na półce. Kamila udanie wprowadziła czytelnika w świat studenckiego klimatu z problemami, troskami, ale również z wielką radością i chwilami zapomnienia. Styl autorki jest przyjemny, a książkę mimo długich opisów i jej obszerności czyta się bardzo dobrze. Polubiłam bohaterów i całą historię, chociażby dlatego, że z uśmiechem wracałam czytając ją do swoich czasów studenckich. Książka wywołała we mnie ogrom emocji - śmiałam się, czasami bałam, a czasami miałam łzy w oczach. Przeżywałam te wszystkie wydarzenie razem z Nathanem i Larissą, co nie często mi się zdarza. Historia stworzona przez Kamilę doprowadziła do tego. Teraz pozostaje mi czekać na kontynuację, po którą na pewno sięgnę! Dziękuję Ci, Kamila, za tą historię. Czy polecam? Z czystym sumieniem mówię Wam, że to jest bardzo dobra książka, po którą trzeba sięgnąć!

    „Całkiem naga, jak wykuta w skale bogini, przysuwa się do mnie, wodząc mnie na pokuszenie. A ja poddaję się jej całkowicie, błagając w myślach, by robiła ze mną wszystko, na co tylko przyjdzie jej ochota.”

    anka__czyta Pietrzak Anna

  4. Tylko rok

    „To tylko rok” jest powieścią jednej z moich ulubionych pisarek, której książki uwielbiam czytać. Mowa tutaj o Penelope Ward, kobiety, która potrafi rozbudzić w czytelniku szereg emocji. Kiedy zobaczyłam wśród zapowiedzi tą książkę wiedziałam, że nie mogę od tak jej odpuścić, nawet, jeśli stosik książek zbyt mocno się powiększa. W powieści mamy ciekawy wątek, który cieszy się popularnością, wymiana studencka w college, a przy tym zetkniecie się ze sobą ciekawych, barwnych charakterów. Główną bohaterka książki „To tylko rok” jest Tegan Carrol, dziewczyna, która miała okropny dzień, pełen niespodzianek i to tych negatywnych. Nie wystarczyło to, że niezwykle dręczył ją fakt, że nie udało jej się dostać na zajęcia, na których niezmiernie jej zależało, nieznajomy student z wymiany narodowej zamieszka w jej domu przez calutki rok, to jaszcze wydarzył się pewien incydent. Wszystkiemu winna była nieczynna damska toaleta, jak można sobie wyobrazić, przyniosło to dość nieprzyjemną dla Tegan sytuację. Żadna dziewczyna nie chciałaby być na jej miejscu, kiedy opuszczając brzydko pachnącą męską toaletę wpada na przystojnego mężczyznę, któremu w głowie były „żarty” i nieco podkopał jej wiarę w siebie, kiedy za cały nieprzyjemny zapach obwinił Tegan. Nie, to nie wszystko, to dopiero początek. Tajemniczy student z wymiany, którego miała poznać okazał się właśnie tym chłopakiem, przed którym uciekła w popłochu z uniwersyteckiego korytarza. Caleb Yates jest w stosunku do niej uszczypliwy, czego nie można powiedzieć o jej rodzinie, da niej jest uprzejmy, więc dlaczego w taki sposób odnosi się do Tegan? Co w niej takiego dostrzegł, dlaczego zaczął jej pomagać? Co ich połączy i dlaczego, kiedy pomyśli o nim i o innej dziewczynie czuje zazdrość? „To tylko rok” opowiada historię dwójki młodych bohaterów, którzy zaprzyjaźnili się ze sobą pomimo kiepskiego początku ich znajomości. Szczerość, z jaką do siebie podchodzą jest wspaniała, wiele upraszcza, a ich relacja rozwija się stopniowo, jednak jest silna, tylko widomo nieuchronnej rozłąki sprawia, że wszystko się komplikuje. Kiedy ludzie zaczynają się zżywać ze sobą, strach pojawia się wraz z niepewnością podcinając skrzydła. „To tylko rok” jest powieścią romantyczną, taką, która mogłaby się wydarzyć u ludzi, których znamy, bądź dopiero poznamy. Bohaterowie są realni, Tegan jest bardzo inteligentną dziewczyną, chociaż zamyka się na świat, to właśnie Caleb znalazł na nią sposób. Penelope Ward ukazuje, że przeszłość ma na nas silny wpływ, tak samo jak dzieciństwo i ludzie, którzy znajdują się w naszym życiu i jego poszczególnych etapach.

    Snieznooka Wróblewska Agata

  5. Bad Boys Bring Heaven

    ❝ Byłam iskrą, a on cholerną benzyną. Płonęłam, nie obawiając się sparzenia. ❞

    Bo ona była aniołem, a on diabłem. Obydwoje skrywali swoje emocje, pod maską obojętności. Ukształtowani przez przeszłość, wiedzieli, że nie mogą pozwolić sobie na chwilę słabości. Jednak nie od dziś było wiadomo, że kiedy anioł schodzi z nieba tylko po to, aby spotkać się z diabłem, pewnego dnia upadnie...

    Powiem wam szczerze, że podczas lektury "Bad Boys Bring Heaven" towarzyszyły mi bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony obawiałam się tego, że nie dam rady jej skończyć, ponieważ pierwsza połowa książki bardzo mnie irytowała, miałam dość tego, że autorka rozpoczyna milion wątków, których nie kończy, po prostu urywa je w najlepszych momentach i kolejny rozdział rozpoczyna akcją, która miała miejsce powiedzmy kolejnego dnia, co sprawiło, że miałam ochotę wyrzucić książkę przez okno, jednakże mimo mojej irytacji pokochałam tych bohaterów, bo myślę, że ich kreacja jest świetna, oni się wyróżniają, są tacy realni, a przede wszystkim Hope, która wdrapała się mojego serduszka i sprawiła, że moja sympatia do jej osoby, nie pozwoliła mi odłożyć książki na półkę. Byłam ciekawa tego jak potoczą się losy tej dziewczyny, czy jej maska opadnie, czy spotka ją coś dobrego, a może czeka ją zagłada? Prowadzona ciekawością dotyczącą życia głównej bohaterki, w pewnym momencie, zaczęłam coraz bardziej zatracać się w tej historii. Przestały mi przeszkadzać nie zakończone wątki, liczyło się tylko to, aby zobaczyć czy Asa i Hope znajdą do siebie drogę. Nie będę ukrywała tego, że ich wspólna ścieżka jest usłana różami, a ich ciernie wbijają się w stopy z każdym krokiem, ale chyba właśnie tak wygląda prawdziwa miłość, warto dla niej walczyć, prawda?

    Muszę również wspomnieć o tym, że bardzo spodobał mi się styl pisania autorki, bo on jest taki delikatny, a jednocześnie operuje ona pięknym slownictwem i sprawia, że słowa przez nią napisane trafiają do czytelnika, który może wyciągnąć wnioski z tej opowieści. Bo ona opowiada o zbłąkanych duszach, które obawiają się tego, że przeszłość stanie się ich teraźniejszością, dlatego ukrywają emocje i prawdzie oblicze za maską, odgradzają się murem od ludzi, aby nikt nigdy już ich nie zranił. Jednak czasem powstaje rysa, mur pęka, a wtedy anioły płoną w piekle...

    Szczerze... Polecam, bo mimo tej mojej małej irytacji, bardzo podobała mi się ta historia i nie żałuję tego, że dałam jej szansę.

    A wy czytacie książki do końca, czy poddajecie się na starcie jeśli coś się wam nie spodoba?

    monloveb_ Bednarska Monika

logotypy