Facebook

Serie wydawnicze

  • Dla bystrzakow
  • Bez kantow
  • Lekarz rodzinny
  • Seriaporad.pl
  • Bezdroza
  • Michelin

Wydawnictwo Helion

Helion SA
ul. Kościuszki 1c
44-100 Gliwice
tel. (32) 230-98-63

informacje o księgarni septem.pl
Program Partnerski
O nas
© Helion 1991-

Recenzje prasowe



  1. Płonąca namiętność. Życiowi bohaterowie

    Nie jestem jakąś ogromną fanką romansów, jednak od czasu do czasu lubię sobie umilić dzień tego typu lekką lekturą. Oczywiście są autorzy, po których powieści sięgam chętnie, a są i tacy, których unikam. Bez wątpienia do tej pierwszej grupy należą książki K. Bromberg. Przeczytałam ich już całkiem sporo i ciągle mam apetyt na więcej. Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o drugiej części trylogii „Życiowi bohaterowie”. Czy „Płonąca namiętność” okazała się równie dobra jak „W kajdankach miłości”? Pierwszy tom tej serii trafił idealnie w mój gust, czy podobnie jest z kontynuacją?

    Dylan McCoy ucieka z Los Angeles do Sunnyville. Jest wściekła na swego byłego chłopaka, piosenkarza, który okazał się prawdziwym dupkiem. Przyłapała go na zdradzie i nie zamierza mu tego wybaczyć. Wyjazd wydaje się najlepszym rozwiązaniem, bo dziewczyna boi się, że jeśli zostanie na miejscu, to ulegnie urokowi Jetta i mu wybaczy... W Sunnyvile ma zamieszkać u przyjaciela jej brata, Grady'ego Malone'a.

    Jej współlokator jest przystojnym strażakiem. Bez wątpienia przyciąga większość damskich spojrzeń, również Dylan nie pozostaje obojętna na jego urok, jednak trudne doświadczenia z dzieciństwa sprawiają, że dziewczyna jest negatywnie nastawiona do wszystkich strażaków. Zresztą Dylan ma tyle kompleksów, że bynajmniej nie uważa, żeby mogła wpaść w oko takiemu przystojniakowi jak Malone. Niebawem okaże się, że życie uroczego strażaka wcale nie jest tak różowe, jak się zdawało na pierwszy rzut oka... Czy Dylan i Grady wspólnie pomogą sobie w walce z demonami przeszłości?

    „Płonąca namiętność” to bez wątpienia przyjemna lektura, czyta się ją bardzo lekko, miło i szybko. To doskonała odskocznia od codziennych problemów, to książka, którą można czytać w każdych warunkach i każdym miejscu. Nie jest to wymagająca powieść, co w moim przypadku jest zaletą. Przy dwójce dzieci i ciągłym niewyspaniu potrzebuję relaksu, dlatego cieszę się, gdy chociaż na chwilkę mogę się zatopić w fikcyjnym świecie. Arcydzieła literackie wymagają skupienia, z którym między pieluchami, obiadkami i spacerkami bywa różnie... Jednak nie myślcie, że „Płonąca namiętność” to opowieść o niczym, że to ociekające seksem romansidło. Nic bardziej mylnego. W tej z pozoru banalnej opowieści przeczytamy o radzeniu sobie z trudnymi wydarzeniami, z poczuciem winy po stracie kogoś bliskiego, o traumach z dzieciństwa, o kompleksach, wstydzie i walce z nim. Bardzo istotnym tematem jest też praca strażaka, która wymaga nie lada odwagi, radzenia sobie z ogniem i innymi przeciwnościami losu. Pokazuje jak ważny jest zespół, współpraca poszczególnych jej członków, to, że partnerzy muszą sobie bezgranicznie ufać. W książce jest wielokrotnie podkreślane, że nie wykonuje się pracy strażaka, że strażakiem się po prostu jest. Oczywiście w powieś jest też sporo miłości i namiętności, ale na szczęście seks nie wylewa się z tej opowieści, dopełnia ją, ale nie dominuje.

    Już przy okazji recenzji pierwszej części „Życiowych bohaterów” podkreślałam, że bardzo polubiłam rodzinę Malone'ów, a w szczególności mamę trzech przystojnych chłopaków. Bez wątpienia jest ona bardzo ciepłą osobą, ale też silną. Doskonale poradziła sobie z wychowaniem swoich synów i do dzisiaj potrafi ich ujarzmić jak nikt inny. W rodzinie Malone'ów ceni się odpowiednie wartości i czerpie siłę z więzi rodzinnych. Bardzo polubiłam też Dylan, która mimo iż obraca się w świecie gwiazd, jest normalną dziewczyną. Mierzy się z własnymi kompleksami i słabościami, nie docenia siebie i swojego talentu. Wiele kobiet znajdzie w niej coś z siebie.

    Kolejne spotkanie z „Życiowymi bohaterami” uważam za udane, nawet bardzo udane. Lektura dostarczyła mi wielu emocji, pozwoliła zapomnieć o otaczającej mnie rzeczywistości. Było ciekawie, czasami zabawnie, innym razem dramatycznie. Nie było czasu na nudę i wytchnienie. Jeśli szukacie rozgrzewającej powieści na długie jesienne wieczory, to koniecznie sięgnijcie po tę serię! Ja już wypatruję trzeciej części.

    Moja ocena: 8/10

    korcimnieczytanie.blogspot.com, Kornelia Pikulik-Czyż

  2. Słodki Romeo

    Na wstępie chcę zaznaczyć, że znajdziecie tu sceny erotyczne oraz wulgarne słownictwo, więc ta powieść skierowana jest głównie do pełnoletnich miłośników literatury.

    Ból? Tak... Niełatwa przeszłość? Niestety. Prawdziwa miłość? Pewnie. Trudności? To codzienność bohaterów. To mieszanka iście wybuchowa, zgodzicie się ze mną prawda? Taką właśnie mieszankę serwuje nam Tillie Cole swojej najnowszej powieści pod tytułem „Słodki Romeo”. Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, zapraszam oczywiście do lektury. Jest to tom 1,5 cyklu Słodki dom. Jest to historia znana nam z tomu pierwszego, ukazana z perspektywy Romea.

    Wspaniale było ponownie (choć okoliczności są mi już znane) przenieść się do świata Molly, Romea, jego ojca, matki i macochy, Lexi, Cass, Shelly, Ally, Austina, Reece, Jimmy'ego-Dona i innych.

    Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze. Już odpowiadam.

    Po pierwsze, bohaterowie. Ponownie są doskonale wykreowani, bardzo zróżnicowani i ogromnie interesujący. Polubiłam i to nawet bardzo Molly oraz Romea. Muszę przyznać, że bardzo dobrana z nich para. Fajnie do siebie pasują. Sympatię czułam też do Lexi, Cass, Ally, Austina, Reece i Jimmy'ego-Dona. To fajne osoby, które warto mieć w swoim otoczeniu. Niestety nie mogę tego samego napisać o rodzicach Romea (ak, całej trójce) i Shelly. Ich po prostu nie trawię. Dlaczego? Tego już nie zdradzę. Zapraszam do lektury.

    Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że to prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Akcja przez cały czas płynie niczym wartki strumień, nie zwalnia ani na chwilkę. Autorka serwuje nam emocje sporymi porcjami. Nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji, wywoływania w nas skrajnych emocji i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza Romeo.

    Po trzecie, ważne tematy. Znów są tu poruszane. Płynie z nich też pewna nauka. Tak, macie rację, nic więcej nie powiem. Odkrywajcie to sami. Miłej zabawy. Oczywiście standardowo daję za to plusa.

    Po czwarte, emocje, emocje i jeszcze raz emocje. I tym razem tych tu nie zabraknie (szczerze? nie spodziewałam się niczego innego), gwarantuję Wam. Mi momentami potrzebne były chusteczki. Kiedy? Tego oczywiście nie zdradzę. Poczytajcie sami, jestem pewna, że nie przegapicie wspomnianych chwil.

    Po piąte, zakończenie. Hura, w tej części już na szczęście wiemy co dalej. Daję za to książce kolejnego plusa.

    Powieść, według mnie, nie do końca jest lekką lekturą do poduszki.

    Opowieść pokazuje, że nie wolno nikogo oceniać po wyglądzie, oj nie wolno... oraz doskonale uświadamia to, że 'co cię nie zabije to cię wzmocni'. Jest to bardzo obrazowo pokazane (jeszcze lepiej niż w tomie pierwszym). Nie zapominajmy oczywiście również o tym, że pieniądze szczęścia nie dają, choćbyśmy ich mieli nie wiadomo jak wiele.

    Książka, podobnie jak ta pisana z perspektywy Molly praktycznie czyta się sama. Historia wciąga, sprawia, że chce się być częścią życia (mimo iż pokręconego) naszych bohaterów i nie opuszczać go aż do ostatniego zdania.

    Autorce (choć nie do końca jestem przekonana czy ten tom był potrzebny) dziękuję za tę przygodę. Nie mogę się już doczekać tomu drugiego, chętnie po niego sięgnę.

    Ogólna ocena - 5/6. :) POLECAM. Warto po nią sięgnąć.

    recenzjeemocjamipisane.blogspot.com, Izabela Raszka

  3. Personal branding, czyli jak skutecznie zbudować autentyczną markę osobistą

    Nie lubię poradników motywacyjnych, w których autor ma złote myśli i wie wszystko na każdy temat. Ale Pana Grzesiaka już znam. I mądrze mówi. Czytałam już jego książkę o metodach wywierania wpływu i taką o szybkim uczeniu sie języków obcych. Teraz przyszedł czas na tworzenie marki własnej.

    Czym jest marka własna? To wszystko to, co dostrzegają inni ludzie w nas. I to jak nas oceniają. Markę własną tworzymy podświadomie, po prostu są to nasze "zwyczajne" zachowania, ale co w momencie kiedy nie dokońca są one spójne z naszym "ja"? Czasem umniejszamy swoją wartość czy wchodzimy w nieodpowiednią rolę, do danej sytuacji. Nie jest to rodzaj maniupulacji czy przekłamywania rzeczywistości, ale sposób na to by pokazać się z tej lepszej strony. Im droższa marka własna, tym stajemy się drożsi. Dla potencjalnego pracodawcy czy nawet partnera. Teraz może to wydawać się skomplikowane, bo nie jestem dobrym mówcą, ale w tej książce temat pokazany jest w sposób przystępny i zrozumiały.

    Autor przekazał nam informacje zwięźle, publikacja ma tylko 230 stron, ale wydaje mi się, że temat został dobrze przedstawiony. Są ćwiczenia, są przykłady, wszystko w sposób profesjonalny, ale też swobodny, to takie rady jakie mógłby nam dać dobry znajomy. A jeśli tym znajomym jest osoba pana Mateusza, który odniósł sukces, to pozostaje nam tylko brać przykład.

    Dużo Czytać,

  4. Warta ryzyka. Życiowi bohaterowie

    Na wstępie muszę zaznaczyć (co zapewne ponownie nikogo nie zdziwi), iż jest to książka zawierająca sceny seksu oraz wulgarne słownictwo, więc jest skierowana głównie do pełnoletnich miłośników literatury.

    Ona i on? Niezmiennie. Samotność? Oj, tak... Kłopoty. Niestety. Tajemnice? No cóż... Krzywdy? Niezasłużone, ale jednak... Radość, smutek, łzy? Pewnie! Ryzyko? Tak. Właśnie takie zestawienie serwuje nam K. Bromberg w swojej najnowszej powieści pod tytułem „Warta ryzyka”. Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, tak jak zawsze zapraszam do lektury. Jest to trzeci i ostatni tom cyklu Życiowi bohaterowie.

    Wspaniale było przenieść się do świata Sidney, Graysona, małego Luke'a, Gradego, Dylan, Emmerson, Granta, Rissy, Zoe i innych. Oczywiście z niektórymi spotkałam się już wcześniej w poprzednich tomach.

    Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze. Już odpowiadam.

    Po pierwsze, bohaterowie. Są, tak jak za pierwszym i drugim razem świetnie wykreowani, zróżnicowani i bardzo interesujący. Sidney i Graysona polubiłam niemal z marszu (jego lubiłam już wcześniej oczywiście). Zaimponowali mi. Czym? Tego oczywiście nie zdradzę, zapraszam do lektury. Jeśli chodzi o małego Luke'a, cóż jego po prostu nie da się nie lubić, takiego syna mogłabym mieć. Reszta, cóż z nimi różnie bywało, ale na szczęście większość wyszła na plus.

    Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że był to prawdziwy rollercoaster, bynajmniej dla mnie, a nawet coś więcej. Tym razem, tak jak w tomie drugim akcja szybko się rozkręca, nie zwalnia ani na chwilę. Autorka dawkuje nam emocje solidnymi garściami (zwłaszcza w pewnych momentach). Nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji, wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony.

    Po trzecie, smutek, śmiech i łzy. Kochani, autorka znów nie szczędzi nam emocji. Są momenty, w których nie obędzie się bez chusteczek. Będą potrzebne do wytarcia łez spowodowanych śmiechem (tym razem tych jest na szczęście więcej) oraz tych powstałych podczas ściskania gardła w pewnych chwilach... Znowu mogę śmiało napisać, że to prawdziwa tykająca bomba zegarowa, która wybucha gdy tego się najmniej spodziewamy. Oczywiście za to leci duży plus.

    Po czwarte, ważne kwestie. Zdziwiłabym się gdyby tu tego zabrakło. Nie zdradzę jednak o co dokładnie chodzi, chcę by każdy czytając książkę sam je odkrył. Daję za to oczywiście tej historii kolejnego plusa.

    Po piąte, układ. Książka napisana jest z perspektywy dwóch osób - jego i jej. Oczywiście ponownie nie spodziewałam się tu niczego innego, w jej poprzedniczkach również tak było. Daję za to powieści kolejnego plusa.

    Po szóste, sceny erotyczne. Po raz trzeci mogę przyznać, że nie są napisane zbyt wulgarnie, że są 'smaczne', da się przez nie bezproblemowo 'przebrnąć'.

    Powieść nie do końca jest lekką lekturą do poduszki, styl pisania autorki sprawia, że można ją do takich zaliczyć, lecz poruszana tematyka ją z tego grona zdecydowanie wyklucza.

    Opowieść pokazuje, że rodzicielstwo naprawdę jest trudną sztuką oraz to, że czasami opłaca się postawić wszystko na jedną kartę.

    Książka praktycznie czyta się sama. Historia wciąga, sprawia, że chce się być częścią życia (mimo iż nieco zwariowanego) naszych bohaterów i nie opuszczać go aż do końca.

    Autorce ogromnie dziękuję za tę historię. Z niecierpliwością czekam na kolejne książki autorki.

    Ta część była najlepszą w całej trylogii.

    Ogólna ocena - 5,5/6. :) POLECAM, POLECAM, POLECAM. Warto po nią sięgnąć.

    recenzjeemocjamipisane.blogspot.com, Izabela Raszka

  5. Płonąca namiętność. Życiowi bohaterowie

    Poznajcie Dylan McCoy, utalentowaną dziewczynę, która tworzy cudowne teksty piosenek. Jej chłopak dla i z którym pracuje, okazuje się kłamliwą i zdradliwą szują. Jak możecie się domyślić, Dylan przyłapała Jetta na zdradzie w jej własnym mieszkaniu. Bohaterka postanawia uciec i odpocząć przez chwilę od tego całego bajzlu. Dzięki swojemu bratu, trafia pod dach Grada Malona. Zabawnego, a zarazem przystojnego strażaka. Przez cały pobyt u Malona kobieta stara się jak najszybciej skończyć teksty piosenek do nowej płyty Jetta, jednocześnie zaprzyjaźnia się z Gradem i próbuje dowiedzieć się co mężczyzna przed nią ukrywa. Cała ta przyjaźń kończy się w momencie kiedy do drzwi strażaka puka gwiazdor.

    Płonąca namiętność to drugi tom trylogii Życiowi bohaterowie. Autorka wykreowała bardzo żywych i dających się lubić bohaterów. Dodatkowym plusem jest też to, że fabuła lektury wydaje się bardzo prawdziwa i życiowa. Szczerze mówiąc to nie mam do czego się przyczepić. Widać progres pomiędzy pierwszą, a drugą częścią i powiem, że pokładam duże nadzieje co do trzeciego tomu. Jeżeli nie czytaliście poprzedniej jak i tej części to radzę się szybko w nie zaopatrzyć. Jak tymczasem czekam na trzeciego braciszka Malona ;)

    Ocena: 9/10

    katjuszaczyta.blogspot.com, Kaja Adamska

logotypy