Serie wydawnicze

  • Dla bystrzakow
  • Bez kantow
  • Lekarz rodzinny
  • Seriaporad.pl
  • Bezdroza
  • Michelin

Wydawnictwo Helion

Helion SA
ul. Kościuszki 1c
44-100 Gliwice
tel. (32) 230-98-63

informacje o księgarni septem.pl
Program Partnerski
O nas
© Helion 1991-

Recenzje prasowe



  1. Świąteczny układ. Opowiadania

    „Świąteczny układ” to zbiór czterech opowiadań, których akcja rozgrywa się w okresie Bożego Narodzenia. Trzy z nich są dość krótkie, mają niewiele ponad 30 stron, natomiast ostatnia opowieść, tytułowy świąteczny układ, jest dłuższa i tym samym mocniej rozbudowana. I to właśnie ona podobała mi się najbardziej. Poznajemy w niej historię Riley Kennedy, która jako jedyna z rodzeństwa nie osiągnęła wielkiego sukcesu zawodowego ani nie założyła rodziny. Dziewczyna ma więc wrażenie, że zawiodła matkę, która uwielbia się chwalić dokonaniami swoich dzieci w świątecznych listach. Riley postanawia poradzić się w tej sprawie ekspertki z rubryki poradnikowej. Jednak odpowiedź, na którą liczy, nie pochodzi od sławnej Idy, ale od znienawidzonego kolegi z pracy. Kennedy Riley, ze względu na podobne nazwisko, często dostaje wiadomości skierowane do współpracownicy, które zresztą zawsze chętnie komentuje. Ma dla niej nawet radę w związku z trudną relacją z matką… Bardzo podobała się ta historia, główni bohaterowie po początkowej niechęci dość szybko nawiązali nić porozumienia i świetnie się dogadywali. Chętnie przeczytałabym o nich coś więcej. Pozostałe opowiadania, również mnie nie zawiodły. Wszystkie teksty są bardzo spójne i dobrze napisane. Zabrakło mi może w nich trochę atmosfery Bożego Narodzenia, chciałabym poczytać więcej o świątecznych tradycjach, ale i tak świetnie się bawiłam podczas lektury.

    Instagram.com/gilbertwedelreaders Joanna Dębicka

  2. Negatyw szczęścia. Inizio

    Sasha, córka byłej modelki, absolwentka fotografii na ASP, dzięki matce otrzymuje pracę w mediolańskim domu mody Di Volpe. Zostaje asystentką mistrza fotografii Teo, pod okiem którego może nabierać nowych umiejętności. Sasha szybko się aklimatyzuje, zawiera nowe przyjaźnie, zaczyna żyć mediolańskim życiem. Jedynym problemem okazuje się znajomość z Alessandrem, jej nowym szefem. Alessandro uważa Sashę za kobietę pokroju jej matki - płytką, bezuczuciową, zapatrzoną w siebie dziewczynę. Sasha, widzi w Alessandrze aroganckiego kobieciarza, który myśli, że ze względu na swoją pozycję może wszystko. Gdy pewnego dnia Sasha zostanie posądzona o coś, czego nie zrobiła, jej szanse na przyszłość w zawodzie zostaną przekreślone. Jak w tej sytuacji zachowa się Alessandro? Czy będzie potrafił odsunąć niechęć, aby jej pomóc?

    "Inizio" to pierwszy tom dylogii "Negatyw szczęścia". Muszę przyznać, że sięgając po tę książkę nie byłam do niej do końca przekonana, ale bardzo się zaskoczyłam. Autorka świetnie wykreowała bohaterów, stworzyła magiczny klimat, idealnie rozłożyła historię tak, że nie było momentów nudy. Stopniowane napięcie sprawiło, że relacja między Sashą a Alessandrem nabierała rumieńców, ciekawiła, czy uczucia będą silniejsze od ich wzajemnej niechęci. Nie otrzymaliśmy tu tego, czego nie znoszę, a mianowicie gorącego związku między nieznajomymi już od pierwszych stron. Wszystko dzieje się stopniowo, jest dużo zwrotów akcji, które jeszcze bardziej wciągają w historię. Jedyną uwagą, jaką mam, jest długość książki. Może nie ma to większego znaczenia, nie wpływa na jakość książki, ale wydaje mi się, że można ją było odrobinkę uszczuplić. Miałam w planach zrobić sobie przerwę pomiędzy pierwszym a drugim tomem, ale "Inizio" zakończyło się w takim momencie, że od razu muszę sięgnąć po drugą część. Ta powieść jest taka inna, czytając ją nie odnoszę wrażenia, że ciągle czytam to samo, tylko pod innym nazwiskiem autorki.

    Polecam bez dwóch zdań!

    Wiedźma Książkowa Pakuła Patrycja

  3. A miało być tak pięknie

    Jaki wątek miłości w romansach jest waszym ulubionym? Miłość rodzącą się z przyjaźni, czy miłość z przypadku? • Przyznam, że wcześniej się nad tym nie zastanawiałam i chyba nie mam swojego typu. Uwielbiam kiedy dwójka przyjaciół zaczyna czuć do siebie coś więcej, ale równie mocno lubię historie, kiedy to bohaterowie poznają się w pracy, kawiarni, czy jakimkolwiek innym miejscu. Chyba po prostu kocham wszystkie romanse. • • Jest to pierwsza książka tej autorki jaką przeczytałam i muszę przyznać, że jestem zachwycona. Napisana jest lekkim piórem przez co bardzo szybko się ją czyta, a pokuszę się nawet o stwierdzenie, że wręcz pochłania. Pokochałam także głównych bohaterów, którzy są bardzo wyraziści i charakterni, a przez to zapewnienia nam ogromną dawkę emocji i wrażeń. Nadaje się wręcz idealnie na relaksujące wieczór z kieliszkiem wina, czy kubkiem herbaty. • • Która z książek tej autorki jest według was najciekawsza i najbardziej warta uwagi?

    zozo.land Łazarczyk Zofia

  4. Serce diabła. Forge #3

    Jak to się mówi "lepiej późno niż wcale!". Więc tym zdaniem mogę wam trochę opowiedzieć o książce "Serce diabła" czyli 3 tom trylogii "Forge" Meghan March. . Drugą część totalnie mnie zdewastowała, zgniotła i skopała. Gdy dostałam w swoje ręce trzeci tom byłam niesamowicie ucieszona. Książkę zaczęłam czytać z takim zapałem i przejęciem, że nie moglibyście mnie na sekundę odciągnąć od tej książki. Co prawda akcja tutaj zwolniła co mnie trochę dziwi bo to ostatni tom i powinien być wielki wybuch emocji a ja ją w sumie przyjęłam na takim "meh, ale jest i tak dobra". Meghan jednak mogła tutaj dużo więcej nam dać, ale rozumiem ten zabieg - to było totalnie bezpieczne. Książka trzyma poziom, ale wiecie - ja zawsze wymagam od Autora maksimum swoich możliwości. Dlatego lekkie rozczarowanie mnie tutaj złapało. I tego w ogóle nie kryję. Chociaż i tak nie gniewam się na Autorkę - bo i tak spoko się bawiłam przy niej. Jestem pewna, że jeszcze do niej wrócę, może nie w tym roku, ale już w następnym pewnie zrobię re-read tej trylogii. . Ale mimo wszystko. Trylogia "Forge" to godna polecenia historia, która wywoła spore emocje w was. A i postacie są świetnie napisane jak na erotyka! ♥️

    Instagram.com/emczytelnik Emilia Krawczyk

  5. Serce diabła. Forge #3

    Mówi się, że w życiu nic co ważne, nie przychodzi łatwo. Jeśli na czymś Ci bardzo zależy, niekiedy musisz się o to mocno postarać, wysilić się i wykazać determinacją w dążeniu do upragnionego celu. Celu, który nieopatrznie możemy odnaleźć, nawet go nie szukając. Czasami bywa tak, że coś, co początkowo wydawało się być jedynie układem mającym na celu przyniesienie obydwu stronom pewnych wymiernych korzyści, z czasem urasta do wyższej rangi. Zwykły układ może przekształcić się w coś, co nadaje życiu nowy sens. W coś, o co człowiek gotów jest walczyć, gdyż staje się to bardzo ważnym aspektem jego życia. Życia, które nazbyt często przypomina partię pokera - wszystko się może zdarzyć, dopóki rozgrywka trwa i nigdy nie można być pewnym swojej wygranej. Wygranej, która niekiedy może objawić się w czymś, czego nawet się nie spodziewaliśmy, a co może okazać się z czasem tak bardzo dla nas ważne. Ważne na tyle, że jest się gotowym zaryzykować wszystko, kiedy przyjdzie moment, w którym trzeba będzie o to zawalczyć. Zawalczyć o szczęście, na które każdy zasługuje. Czasami nawet i diabeł miewa serce. Serce, które może ofiarować tylko tej jednej jedynej, wyjątkowej osobie. Ale tylko od ewentualnego nabywcy zależy czy będzie potrafił docenić i zadbać o ten ofiarowany mu dar, czy też może koniec końców nim wzgardzi i bezpowrotnie zniszczy... Powieść, o której za moment pokrótce Wam opowiem, stanowi idealne potwierdzenie tego, o czym wiedziałam już od dawna i co zawsze staram się przy różnych okazjach podkreślać. Otóż jeśli interesuje Cię jakaś książka, jeśli czujesz, że chcesz ją przeczytać, nie słuchaj opinii innych. Nie sugeruj się recenzjami, cudzymi wywodami na temat ów tytułu, tylko po prostu zaopatrz się w swój egzemplarz - kup, wypożycz, skorzystaj z książkowej wymiany - i w wolnej chwili po prostu oddaj się lekturze. Bowiem każdy z nas jest jednostką obdarzoną innym gustem. Każdemu podoba się coś innego. Każdy czytelnik podchodzi do danej powieści indywidualnie, widzi w niej coś innego i na inne aspekty zwraca uwagę. Dla jednego dana książka może być totalną porażką, natomiast dla innego ta sama powieść może okazać się ósmym cudem świata... Przedmiotem niniejszej recenzji jest ,,Serce diabła”, czyli trzeci i ostatni tom The Forge Trilogy autorstwa Meghan March. Choć nie czytałam pełnych recenzji tej książki, których wszędzie jest już pełno - nigdy tego nie robię przed napisaniem własnej - to gdzieś tam podczas buszowania po internecie, mignęło mi kilka krótkich wzmianek na temat tej książki, poznałam jakieś dwuzdaniowe opinie innych czytelników na jej temat. I niektóre z nich nie były pochlebne. Podobno ,,Serce diabła” miało być najsłabszą częścią trylogii. Książka według co poniektórych miała być kiepska i mocno rozczarowująca. To zdanie innych. A wiecie jakie jest moje? Uważam że to najlepsza powieść Meghan March spośród tych, które przeczytałam w ostatnim czasie. Po trylogii Bogactwo i grzech przeżywałam kryzys wiary w to, że ta pisarka zdoła mnie jeszcze pozytywnie zaskoczyć. Że jakakolwiek jej książka mogłaby się równać tym, które poznałam na samym początku przygody z twórczością autorki. Tamta seria była porażką na całej linii. Porażką, która udowodniła, że Meghan March powinna trzymać się mrocznych klimatów, bo pisanie takich właśnie książek najlepiej jej wychodzi. Po przeczytaniu i zaopiniowaniu ,,Rozkoszy grzechu” nie miałam wielkiego parcia na poznanie kolejnej powieści autorki. Nie spieszyłam się z tym zbytnio. Musiałam zrobić sobie od twórczości Meghan March krótką przerwę, nabrać pewnego dystansu. Ale kilka dni temu uznałam, że wreszcie dorosłam do decyzji, by w końcu siegnąć po ,,Serce diabła”. Że jestem mentalnie na to gotowa. Chciałam wreszcie zakończyć ten rozdział. Chciałam odhaczyć kolejną powieść autorki na liście przeczytanych. Bo tylko tej jeszcze nie miałam okazji przeczytać, ona stanowiła moją jedyną zaległość. A ja nie lubię mieć zaległości. Do owej książki podeszłam bez żadnych oczekiwań. Nie nastawiałam się na wiele. I choć z tyłu głowy czaiła się obawa odnośnie tego, że ta powieść, podobnie jak kilka innych tej autorki, które uprzednio poznałam, może mnie rozczarować, starała się wyzbyć uprzedzeń i zachować otwarty umysł. I wiecie co? Bardzo szybko okazało się, że niepotrzebnie tak się bałam spotykania z tą książką. Zgoda, nie jest idealna, niezupełnie wypełnia moją własną wizję tego, jak powinno wyglądać zakończenie trylogii The Forge, ale mimo wszystko w pewnym stopniu czuję się usatysfakcjonowana tym, co finalnie dostałam. W ,,Sercu diabła” powracamy do świata Indii Baptiste i Jericho Forge’a, czyli osławionej Królowej Midas, mistrzyni gry w pokera i niepokornego biznesmena, władającego przemysłem żeglarskim. Oto silna, niezależna, przebiegła kobieta, która nigdy nie przegrywa i ma nerwy ze stali, trafiła na kogoś, kto uczynił pęknięcie w jej zbroi. Sądziła do tej pory, że nikt nie da rady stawić jej czoła. Że nikomu nie uda się jej wytrącić z równowagi. Że nikt nie jest w stanie się z nią mierzyć, a co dopiero mówić o wygranej. Aż tu nagle na jej drodze stanął on, Jericho Forge, człowiek, o którym krążą legendy. I na jej nieszczęście - a może jednak szczęście - to właśnie ona okazała się kolejnym kaprysem władczego miliardera. Tak się akurat złożyło, że India bardzo czegoś pragnęła w tamtym momencie, a on mógł jej to dać. Ale Forge nie robi nic za darmo. Zawarli więc układ. India postanowiła się ugiąć, dać się spacyfikować i pozbawić częściowo kontroli, a przyparta do muru zgodziła się również zostać żoną tego mężczyzny, który budził w niej bardzo mieszane uczucia - zarówno niechęć jak i pożądanie. W imię wyższego celu, zawarła pakt z diabłem, na mocy którego została jego żoną. Nie spodziewała się wówczas jednak tego, że ów diabeł może dać jej coś więcej niż to, czego się spodziewała, czego oczekiwała. I on też się tego nie spodziewał. Kiedy już wydawać by się mogło, że sprawy zaczynają zmierzać ku dobremu, coś oczywiście musiało pójść nie tak. Dopiero co odnalezione szczęście, którego właśnie zaczynali się uczyć, zawisło na włosku. Popełnione zostały błędy, a dodatkowo na horyzoncie pojawiło się realne niebezpieczeństwo. Bowiem wrogowie uznali, że to najwyższy czas, aby przypuścić atak, by spróbować osiągnąć własne cele. I będą gotowi to zrobić, bodaj mieli iść po trupach... Jak Forge i India poradzą sobie w nowej sytuacji? Czy odzyskają siebie nawzajem? Czy zdążą to zrobić, zanim będzie za późno? Czy miłość zatriumfuje? A może ktoś zapłaci najwyższą cenę w tej rozgrywce, która właśnie się rozpoczęła? Czy India i Forge mają w sobie wystarczająco wiele siły i determinacji, aby zawalczyć i zwyciężyć? A może nadszedł moment, aby dwoje bezwzględnych, dumnych i nastawionych na sukcesy ludzi, poznało smak porażki? Do historii tej dwójki powracamy dokładnie w monecie, w którym została ona urwana w ,,Szczęściu diabła”. Forge zaginął, a India musi stoczyć walkę z czasem, aby uratować męża z opresji. Ale to nie będzie łatwe zadanie, tym bardziej, że nie wie komu może zaufać, kto naprawdę chce jej pomóc, a kto tylko sobie z nią pogrywa, mając jakiś ukryty cel. Każdy może być wrogiem. A czasami może się on znajdować znacznie bliżej, niż można by przypuszczać... Absolutnie nie zgadzam się ze stwierdzeniem, iż jest to najsłabsza część z całej trylogii. Dla mnie najsłabiej wypadło ,,Szczęście diabła”. Niezaprzeczalnie najlepszy był ,,Pakt z diabłem”, ale w mojej opinii ,,Serce diabła” stoi tylko krok za wspomnianym tomem pierwszym. Podobno część trzecia jest nudna. Ale ja jakoś tej rzekomej nudy nie odczułam. Po pierwsze książka jest za krótka, a po drugie zbyt wiele się w niej dzieje, abym miała szansę uświadczyć znużenia. Tak, moi drodzy, jak dla mnie to sporo się dzieje w tej części. I to już od pierwszej strony. Już po przeczytaniu pierwszego rozdziału, w którym autorka serwuje nam mały skok w przeszłość, czułam, że to może być dobra książka. Zapowiadała się ciekawie i mimo wszystko mnie nie zawiodła. Akcja nie stoi w miejscu, lecz mknie do przodu. Mamy podział na dwoje narratorów, co wprowadza pewne urozmaicenie i daje wgląd w myśli obojga głównych bohaterów. Jest tutaj trochę sensacji, jakaś akcja, nieco rozlewu krwi. Na jaw wychodzą nowe, nieznane dotąd fakty. Występują zwroty akcji. A jak już przy nich jesteśmy, to muszę przyznać, że pewnych obrotów spraw w ogóle nie przewidziałam. A byłam przekonana, że wszystko jest jasne, że wszystko wiem i że pewne rozwiązania okażą się mocno przewidywalne. A tymczasem... Tymczasem byłam zaskoczona tym, co Meghan March wymyśliła. Zwłaszcza zaskakujące dla mnie okazało się to, co wydarzyło się pod koniec książki. I właśnie ta niespodziewana nieprzewidywalność według mnie stanowi dodatkowy atut tej książki. Cieszę się, że ,,Serce diabła” nie okazało się do bólu przewidywalne. Powieść zaskoczyła mnie też tym, że praktycznie nie ma w niej erotyki. Autorka skupiła się na czym innym, kosztem rezygnacji z ładowania gorących scen przeznaczonych dla czytelników dorosłych w każdym rozdziale. ,,Serce diabła” czytało mi się naprawdę dobrze i bardzo szybko, co po części jest zasługą lekkiego stylu pisania autorki, krótkich rozdziałów, ale też i dynamicznej akcji. Na ogół książę uważam za dobrą. Ale nie jest ona jednak idealna. Owszem, to lektura dobra na jeden wieczór, zapewniająca niezłą rozrywkę, ale nie jest pozbawiona wad. Jedną z nich był fakt, że czytelnik (czytaj: ja) trochę nerwów sobie zszargał z powodu głupich zagrań głównych bohaterów. No myślałam, że ich w pewnych momentach rozszarpię na strzępy. Była też jedna postać, która pojawiła się dosłownie na chwilę, a zdążyła mnie zdenerwować jak nikt inny. Mam na myśli Summer. Bardzo, ale to bardzo nie lubię tej bohaterki. Druga kwestia, która trochę mnie uwierała to fakt, iż w pewnym momencie wątek główny związany z zagrożeniem, które niczym przerażajace widmo wisiało nad głowami głównych bohaterów, zszedł na drugi plan, został za mocno przyćmiony przez na przykład problemy małżeńskie - bo chyba tak to można nazwać - Forge’a i Indii. Jednakże muszę raz jeszcze podkreślić, iż w ogólnym rozrachunku podobała mi się ta część The Forge Trilogy. Nie nudziłam się przy niej, a i relacja głównych bohaterów oraz sama kreacja tych charakternych postaci zasłużyła sobie u mnie na duży plus. ,,Serce diabła” przywróciło mi utraconą na moment wiarę w twórczość Meghan March. Uważam że było to całkiem niezłe zakończenie trylogii. Ale czy autorka i tym razem postawiła na happy end? Cóż, ja Wam tego nie zdradzę! ,,Serce diabła” to historia o tym, że nigdy nie można mieć stuprocentowej pewności w kwestii tego, kto jest przyjacielem, a oto wrogiem, który tylko czyha na dogodny moment, aby wbić Ci nóż w plecy. To opowieść o kłamstwach i szeroko rozumianym honorze, który może prowadzić do złamanego serca; ważnych rzeczach, które być może nie przychodzą łatwo, ale są warte, by o nie walczyć; uczuciach, na które czasami trzeba się po prostu otworzyć, a które można odkryć zupełnie niespodziewanie; przeszłości, która ma wpływ na teraźniejszość i pociąga za sobą konsekwencje mogące okazać się tragiczne w skutkach oraz o tym, że życie jest jak partia pokera - nigdy nie wiadomo jakie karty nam się trafią, ani czy uda nam się za ich pomocą wygrać daną rozgrywkę. ,,Serce diabła” mówi również o tym, że rodzina powinna zawsze stać na pierwszym miejscu. A rodzina to nie zawsze więzy krwi. Rodzina to ludzie, na których zależy nam najbadziej na świecie i za których jesteśmy gotowi stoczyć nawet najcięższą bitwę.

    katherinethebookworm.blogspot.com Katarzyna Górka

logotypy