Serie wydawnicze

  • Dla bystrzakow
  • Bez kantow
  • Lekarz rodzinny
  • Seriaporad.pl
  • Bezdroza
  • Michelin

Wydawnictwo Helion

Helion SA
ul. Kościuszki 1c
44-100 Gliwice
tel. (32) 230-98-63

informacje o księgarni septem.pl
Program Partnerski
O nas
© Helion 1991-2020
Romans »
Sposób na Francuza

Sposób na Francuza

Autor:  

Ocena:
   5.9/6  Opinie  (8)
Stron: 368
Ksiazka drukowana Druk (oprawa: miękka) 3w1 w pakiecie: PdfPDF ePubePub MobiMobi
Wydawca: Editio
Wydawca: Editio
Cena:
39,90 zł
Cena promocyjna: Oszczędzasz: 7,98 zł
31,92 zł 39,90 zł
Dodaj do koszyka
Kup terazstrzalka
Wysyłamy w 24h + do przechowalni + do przechowalni

Druk
Książka drukowana
39,90 zł
eBook
Pdf ePub Mobi
31,92 zł
39,90 zł

Miłość trwalsza niż... tatuaż

Ona - córeczka tatusia. Nieco rozpieszczona, odrobinę rozkapryszona, ciut niegrzeczna. Lubi zabawę, adrenalinę, lekki powiew szaleństwa. Nie zawsze kontrolowanego. Ma własne studio tatuażu, ściga się w nielegalnych wyścigach motocyklowych, pracuje w firmie ojca produkującej markowe perfumy.

On - biznesmen. Człowiek poważny, ustabilizowany, przewidywalny. Oczekujący tego samego od innych, zwłaszcza współpracowników. Od czterech lat związany z Monique, znaną modelką.

Polka i Francuz. Oboje młodzi, oboje piękni, ale poza tym zupełnie różni, jak ogień i woda - jednak złośliwym zrządzeniem losu skazani na współpracę. Od pierwszego spotkania, podczas którego Theo omyłkowo bierze Aurelię za tancerkę go-go, to znajomość przesycona wzajemną niechęcią. Wyjątkowo silną, wydawałoby się, że nie do przezwyciężenia...

Czy aby na pewno?

Dumnie, z podniesioną głową wchodzę do jadalni i momentalnie czuję na sobie wzrok wszystkich tu obecnych, na czele z Francuzem. Mężczyzna na mój widok krztusi się winem, które popija.

fragment książki

Patroni medialni:

Ze względu na strukturę książki nie zamieszczono spisu treści.

6
(7)
5
(1)
4
(0)
3
(0)
2
(0)
1
(0)

Liczba ocen: 8

Średnia ocena
czytelników

  


    okladka
      Ocena : 6 

    Mawiają, że kto się czubi, ten się lubi. I coś w tym prawdy musi być. Aurelia od piętnastego roku życia wychowywana jest tylko przez ojca. Matka umarła i z grzecznej dziewczynki zmieniła się w zbuntowaną, nieokrzesaną o niewyparzonym języku kuszącą diablicę. Wie, na co płeć przeciwna zwraca u niej uwagę i świadomie to podkreśla. Razem z paczką znajomych mają tajemnicę - wyścigi motocyklowe, w których... Ari bierze udział. Uwielbia prędkość, adrenalinę i niebezpieczeństwo. A że córeczka tatusia musi być zadowolona, to otwiera studio tatuażu. W "Ari Tattoo" może w końcu się realizować - uwielbia rysunek, czy to na papierze czy na ludzkim ciele. Za dnia pracuje u taty w firmie, jako grzeczna i wzorowa pracownica o odpowiednim ubiorze i wysławianiu. Po pracy wkłada ulubione rzeczy i na luzie gna przez życie. Jedno życie a dwa oblicza. Pewnego dnia do Marka przylatuje z Francji jego kumpel z czasów studenckich z żoną i synem. Theo jest niewiele starszy od Ari, ale przez swój ubiór i zachowanie mógłby podchodzić od stetryciałego starca. Już od pierwszego spotkania lecą iskry i ścierają się niczym dwie płyty tektoniczne. Tylko co na to Monique i Zbir? Czy żabojad wyjmie w tyłka ten kij? Czy da na luz? Czy Ari zapanuje nad swym pożądaniem? Czy oboje może jednak ulegną pokusie - wszak czego oczy nie widzą... Śledzący uważnie moje wpisy wiedzą, jakie emocje wywołał na mnie debiut Alicji. "Prawictwo utracone. Biorę cię za żonę" była mega śmieszną komedią błędów i pomyłek a seks i pożądanie lało się wodospadem. Jak było tutaj? Powiem Wam, że sam opis mnie zaintrygował. Okładka już przy zapowiedziach kusiła i nęciła. A cała historia? Sam pomysł na fabułę był w moim odczuciu strzałem w dziesiątkę. Niegrzeczna diablica o szalonym usposobieniu kontra sztywniak z Francji. Postać Marka, jako wdowca i ojca jedynaczki była dobrze przedstawiona. To jak się zachowywał i jaki był praworządny myśląc najpierw o córce a dopiero potem o sobie. Sama córka to istny wulkan i kinder niespodzianka - wielki surprise. Nigdy nie wiadomo z czym wyskoczy. A pomysłów ma masę - tyle ile piasku na pustyni. Z tą kobietą nie da się nudzić. I bardzo dobrze - było przez to wesoło i ciekawie. A Theo? Biedaczek. Przyzwyczajony do nudnego i monotonnego życia u boku Monique musi stanąć oko w oko z tygrysicą, która nie daje o sobie zapomnieć nawet na chwilę czy to za dnia czy w nocy. Jeju, co tu się wyrabiało! Te ikry, ten ogień, ten zakazany owoc - majstersztyk. To dopiekanie sobie nawzajem. Bombowo zostały przedstawione te ich słowne potyczki a sceny miłosne porządnie rozpalały moje zmysły. Na dodatkową uwagę zasługują szalone babcie i ich zachowanie. Ubaw po pachy, Troszkę się zdziwiłam takim luźnym podejście wszystkich do związków jak i rozmów o seksie ale o dziwo wcale mi to nie przeszkadzało. A wręcz wyczekiwałam kolejnych takich rozmów. Ale wiecie co? Największe zaskoczenie wywołał na mnie finisz. Czym? Wyobraźnią autorki. Rozbiła system idąc na całość. Siedziałam niczym gawron z rozdziawioną buzią i czytałam z myślą "Co tu się do diabla wyrabia". Co za książka! Co za emocje! "Sposób na Francuza" okazał się być zabójczą historią pełną żartów, śmiechu, seksu, lawiny pożądania i mnóstwa pikanterii. Dla równowagi, aby nie było zbyt cukierkowato autorka dorzuciła ciutkę rozpaczy i tego przysłowiowego kija wkładanego w mrowisko celem zburzenia względnego spokoju. A czy o spokoju jako takim w tej historii można mówić? Absolutnie! Tu na każdej stronicy coś się dzieje. Tu nie ma nudy. Jest za to mnóstwo wątków, które się wzajemnie podkręcają dając obraz zabójczo wciągającej historii, Książka okazała się być strzałem w dziesiątkę. Zaczęłam ją czytać wieczorem i to był błąd. Błąd? Tak, bo zamiast pójść spać, to pół nocy ją czytałam i nie mogłam się od niej oderwać. Ale wiecie co? Warto było. Tylko nie tak łatwo było kontrolować salwy śmiechu i prychnięć, podczas gdy domownicy smacznie sobie spali. Zarwana nocka? Niewyspanie? To co. Grunt, że doczytałam. Humor z rana od razu mam lepszy. Alicja napisała coś, co dosłownie powaliło mnie na kolana. To już jej druga książka, która wywołała u mnie podobne emocje. Lekki styl, niebanalne pomysły na wątki, wyraziści bohaterowie i naturalność wyzierająca z kart skradła me serducho. Oddaję autorce półce w mojej biblioteczce - z niecierpliwością czekam na kolejne historie. Polecam fanom pieprznych historii okraszonych ogromną dawką humoru, w których nie ma nudy ani monotonni. Nie zastanawiajcie się czy czytać - po prostu czytajcie. Must have każdego książkoholika. #ZaszczepSięCzytaniem
      Ocena : 6 

    Już po samym tytule i opisie jestem zachwycona i na pewno będę ją chciała mieć w swojej bibliotece
      Ocena : 6 

    Czytałam i naprawdę polecam
      Ocena : 6 

    Aurelia jest kobietą, która nie da sobie w kasze dmuchać. Lepiej z takimi nie zadzierać. Jest odważna, inteligentna, pewna siebie oraz przebojowa dziewczyna. Kocha adrenalinę oraz motocykle. Jej ciało pokrywają tatuaże, które również są jej pasją i ma do nich niesamowity talent. Nic nie wskazuje na to, że... jest córką biznesmena oraz, że pracuje w firmie ojca. Jednym słowem jest kobietą jaką ja zawsze chciałam być! Theo to na pierwszy rzut oka zupełne przeciwieństwo Aurelii. Jest przystojny, ale za to mega sztywny i arogancki. Ta dwójka musi razem pracować. Jest to iście wybuchowa mieszanka. *** Na ten tytuł czekałam od dawna. Byłam jej bardzo ciekawa, ponieważ jest to moja pierwsza styczność z autorką, czyli Alicją Skirgajłło. Czytałam wiele bardzo dobrych opinii o jej powieściach, więc nie ukrywam, iż miałam nadzieję, że ta książka mnie nie zawiedzie. Gdy tylko otrzymałam książkę to od razu wzięłam się za czytanie. Już od pierwszych stron mnie bardzo zaciekawiła, a po ok. 30 stronach miałam pewność, że noc będę miała nie przespaną. W książce nie brak poczucia humoru. Czasami to aż płakałam ze śmiechu czego zupełnie się nie spodziewałam.Był to dla mnie ogromny plus. Dawno tak się nie ubawiłam przy książce. Ma się wrażenie, że po książce się wręcz płynie wzrokiem. W tej pozycji nie brakuje scen erotycznych, ale nie są one zbyt wulgarnie napisane co jest dodatkowym plusem, ponieważ przy niektórych pozycjach mam wręcz ochotę omijać takie fragmenty szerokim łukiem. "Sposób na Francuza" jest napisany z dwóch perspektyw: Aurelii i Theo, przez co możemy lepiej poznać bohaterów, ich myśli oraz pobudki, którymi się kierowali. Autorka bardzo dobrze wykreowała głównych bohaterów, a w szczególności Aurelię. Najlepiej czytało mi się powieść właśnie z jej perspektywy. Uwielbiałam jej zadziorny charakterek. Zdecydowanie polecam tą książkę. Jest ona lekką lekturą, która pochłania czytelnika doszczętnie! Za egzeplarz książki dziękuję Wydawnictwu Editio!
      Ocena : 6 

    Miłość. Ni stąd, ni zowąd uderza w nas niezapowiedzianie. Francuzi zazwyczaj kojarzą się nam z namiętnością. Ale co, gdy przystojny Francuz już od pierwszych chwil narazi się ognistej Polce. A uroda Polek, słowiańskich piękności, czasem może zwieść, bo nasze kobiety nie dają sobą pomiatać i potrafią odpłacić się odpłacić pięknym za nadobne. Kto wygra tą polsko-francuską wojnę Aurelia jest kobieta dynamit. Nie tylko ma wygląd, ale także jest pracowita, pomaga w firmie ojca i prowadzi własny biznes salon tatuażu. Lubi niebezpieczeństwo i igranie z samym diabłem. Lubi wskoczyć na motor i pościgać się, ale i dobrze zabawić. Aurelia to idealna kobieta. Theo jest spokojnym synem przyjaciela ojca Aurelii i mają w planie nawiązać współpracę. Nie podoba mu się, że przyjechał do Polski i musi współpracować z szaloną, wydziaraną i pyskatą gówniarą. Od początku między nimi buchają żywe płomienie. Ale Theo jest zakochany w swojej narzeczonej, prawda ? ?Wariuje, totalnie zwariowałem na jej punkcie, ale, cholera, dobrze mi z tym!? Szalona rodzina, romans, walnięta narzeczona i przyjaciele, którzy powinni wylądować w psychiatryku, to pakiet jaki stworzyła Alicja. I najważniejsze pytanie: czy Aurelia znajdzie sposób na grzecznego, spokojnego i rozsądnego Francuza Mówią, że miłość nie wybiera. Zakochuję się w człowieku, na którego jeszcze kilkanaście dni temu nie chciałam patrzeć, który ze mnie drwił i wyśmiewał. Zakochuje się jak nastolatka. Cała akcja jest bardzo dynamiczna, nie ma chwili na nudę. To przede wszystkim zasługa wykreowanych przez autorkę bohaterów. Są całkowitymi przeciwieństwami, ale idealnie do siebie pasują. Są jak ogień i woda. Ale gdy ogień za bardzo się rozproszy to są problemy z jego ugaszeniem, i taka dokładnie jest Aurelia. Bardzo podobała mi się relacja rozwijająca się pomiędzy Aurelią i Theo, humor którego w książkach tak bardzo mi brakuje. Uważam, że całość tworzy świetny pakiet zapakowany w uroczą okładkę. ?Sposób na Francuza? to historia o miłości, która na pozór jest niemożliwa, ale w życiu wszystko jest możliwe. Nie zabraknie zabawnych scen, walki o życie, dramatów i miłość. Uważam, że to jeden z lepszych tytułów tej wiosny. Jest jak powiew świeżego powietrza, który pozwala spojrzeć na życie nieco inaczej z humorem. Z przyjemnością do niej wrócę, bo ta historia stała się jedną z moich ulubionych. Ma coś w sobie, co przyciąga i pochłania. Alicja ma lekkość słowa i poczucie humoru, które do mnie trafia. Mam nadzieję, że i Wy skusicie się na ten gorący tytuł tej wiosny. Ja zdecydowanie polecam.
      Ocena : 6 

    Pełna humoru, wartka akcja z pikantnymi opisami. Szczerze polecam i czekam na kolejne dzieła autorki. Bardzo mi odpowiada ten rodzaj narracji.
      Ocena : 6 

    Nie mogę się doczekać tej książki.
      Ocena : 5 

    Nie od dziś wiadomo, że przeciwieństwa się przyciągają. Ale w niektórych przypadkach bywa to jednak bardzo ryzykowne. Kiedy dwoje różnych jak ogień i woda ludzi wchodzi na ścieżkę wojny, ale jednocześnie zaczyna czuć do siebie coś więcej, pragnąć siebie nawzajem, muszą uważać, by w pewnym momencie nie osiągnąć kresu wytrzymałości i nie pourywać sobie głów. Kto się czubi, ten się lubi? Czasami nawet ludzie, którzy wzajemnie doprowadzają się do szewskiej pasji, mogą zapałać do siebie uczuciem nazywanym siostrą bliźniaczką nienawiści. Tylko czy taki związek ma szansę przetrwać na dłuższą metę? Podobno miłość trwalsza jest od tatuażu, ale jak poradzić sobie z widocznymi różnicami charakteru, odmiennymi poglądami oraz przeciwnościami, z którymi przecież mierzyć musi się każdy będąc na pewnym etapie swojego życia? Alicja Skirgajłło to autorka, która ma ogromne poczucie humoru. Tworzone przez pisarkę historie dalekie są od normalności i powagi. Nie brakuje w nich szaleństwa oraz bohaterów, którzy potrafią rozbawić czytelnika do łez, postaci, których po prostu nie da się nie lubić. Moja przygoda z twórczością Alicji Skirgajłło rozpoczęła się ponad pół roku temu, kiedy pisarka zbliżała się coraz bardziej do wprowadzenia na rynek wydawniczy swojego debiutu. ,,Prawictwo utracone. Biorę cię za żonę? to książka, którą do dziś dobrze wspominam, i która jest jedną z najlepszych komedii romantyczno-erotycznych, jakie czytałam. ,,Sposób na Francuza?, czyli powieść będąca przedmiotem niniejszej recenzji, to druga wydana książka autorki, którą miałam okazję przeczytać. I bawiłam się podczas lektury równie dobrze, jak podczas poznawania historii Macieja i Róży (to bohaterowie ,,Prawictwa utraconego?). ,,Sposób na Francuza? można skategoryzować jako komedię erotyczną. Mamy tutaj romans, pikantne sceny, a także humor, humor i raz jeszcze humor. Historia niby prosta, pozornie przewidywalna i podobna do wielu innych, a jednak paradoksalnie jest ona jedyna w swoim rodzaju. Polka i Francuz. Wytatuowana wielbicielka motocykli, biorąca udział w nielegalnych wyścigach, córka właściciela firmy produkującej markowe perfumy i nazbyt poważny, wyniosły biznesmen, który przyjechał do Polski w interesach. Dwa skrajne przeciwieństwa. Ogień i woda. Rozrywkowa dziewczyna i stateczny mężczyzna. Od początku pomiędzy nimi iskrzy. Nie potrafią powstrzymać się przed kłótniami, ani wzajemnymi docinkami. Prowokują się, doprowadzają do szewskiej pasji, ucierają sobie nosa, ale jednocześnie pragną się. Ale jak mogliby się do tego przyznać? Musieliby najpierw schować dumę do kieszeni, a tego żadne z nich początkowo nie ma zamiaru uczynić. Jednakże kiedyś w końcu będą musieli spojrzeć prawdzie w oczy. Kiedyś przyjdzie czas, gdy nie będą mogli walczyć z pożądaniem i będą zmuszeni mu ulec. Tylko jest taki jeden, tyci szczegół. O ile ona nie spotyka się z nikim na poważnie, lecz po prostu dobrze się bawi, o tyle on od kilku lat pozostaje w stałym związku z pewną modelką. I tu sprawa się komplikuje... Postaciami wiodącymi oraz głównymi (ale nie jedynymi) narratorami ,,Sposobu na Francuza? są Aurelia i Theo. Aurelia to dziewczyna obdarzona iście wybuchowym charakterem. Nie jest jedną z tych kobiet, które pozwalają sobie w kaszę dmuchać. Jest młoda, szalona, lubi się dobrze bawić i poczuć przypływ adrenaliny. Aurelia pracuje w firmie swojego ojca, ale od niedawna ma również swój własny biznes - studio tatuażu - a w wolnych chwilach, kiedy ma na to ochotę, oddaje się swojej drugiej po tatuażach pasji, a mianowicie motocyklom (Dziewczyna bierze nawet udział w nielegalnych wyścigach motocyklowych). Bywa krnąbrna i uparta. Jest zadziorna, potrafi być wredna i uszczypliwa, a jej ulubionym zajęciem od pewnego czasu jest prowokowanie, a co za tym idzie, doprowadzanie do szału pewnego przystojnego żabojada. Theo to mężczyzna, który nie sprawia zbyt dobrego pierwszego wrażenia. Wydaje się być zbyt pompatyczny, sztywny i patrzy z góry na tych, którzy nie spełniają pewnych standardów. Jest wyniosły, zasadniczy, ale też do bólu przewidywalny. Wiele wymaga od siebie, jak i od innych. Skupia się na pracy... a raczej próbuje, bo ktoś go ciągle rozprasza... Theo od czterech lat spotyka się z Monique i to właśnie ten związek poniekąd zmienił go w takiego człowieka, jakim jest teraz. Początkowo mężczyzna wydaje się być aż zanadto poważny. Ale oto do jego świata wpada huragan Aurelia. Pod wpływem dziewczyny coś w jego życiu zaczyna się zmieniać... Piękni, młodzi, bogaci, (nie)idealni. Któregoś dnia ich drogi się przecięły. Zostali zmuszeni do wspólnej pracy nad pewnym projektem, a to mogło skończyć się wyłącznie na dwa sposoby: albo się pozabijają, albo rozpoczną romans. Ale w tym przypadku obydwie opcje są na równi niebezpieczne. Relacja tej dwójki to czyste hate-love. Pożądanie i nienawiść. Pragnienie i niechęć. Miłość... czyżby? Ich początki nie były najlepsze. Zaczęło się od nieporozumienia i już pierwszego dnia doszło między nimi do kłótni. Później stały się one normą. Ale gdzieś pomiędzy jedną wojenką, a drugą, zaczęło dziać się coś jeszcze. Co wyniknie z tej polsko-francuskiej znajomości? Czy Aurelię i Theo połączy coś więcej, niż tylko gorący romans? Czy bohaterowie będą budowali wspólną przyszłość? A może coś stanie im na drodze do ewentualnego szczęścia? Jak kończy się ta historia, co wydarzyło się w życiu Polki i Francuza, z czym przyszło im się zmierzyć i jak wybrnęli z tego, co los przygotował dla nich w prezencie? O tym już przekonać musicie się sami, sięgając po nową powieść Alicji Skirgajłło. ,,Sposób na Francuza? to książka, która powinna być sprzedawana na receptę, jako środek na poprawę humoru. Czytając tę powieść można całkowicie oderwać się od rzeczywistości. Przebywając przez kilka godzin w tym zwariowanym świecie Aurelii i Theo (oraz ich bliskich) można się świetnie bawić. To nie jest książka, od której powinno się wymagać nie wiadomo czego. To po prostu romans, który czytelnik czyta z uśmiechem na ustach. ,,Sposób na Francuza? czyta się szybko i przyjemnie. Książka nie jest nudna, choć wiele rozwiązań można przewidzieć. Dzięki tej huśtawce emocjonalnej, na jakiej bujają się bohaterowie oraz intrygom, których tutaj nie brakuje, czytelnik nie może powiedzieć, że nie dzieje się w niej nic ciekawego. Jest słodko, seksownie, ale i chwilami dramatycznie. A poza tym to po prostu czyste szaleństwo! W ,,Sposobie na Francuza? mamy również sporo erotyki. Ale nie aż tak znowu dużo, jak by się mogło wydawać. Niektóre sceny przedstawione w książce skutecznie podnosiły temperaturę, a inne natomiast sprawiały, że czytelnik dostawał napadów śmiechu. W ,,Sposobie na Francuza?, choć na pierwszym planie oczywiście znajdują się Theo i Aurelia, nie brakuje rownież barwnych postaci drugoplanowych, których historie pobieżnie poznajemy, jako tło dla głównej pary. Jednym z moich ulubionych akcentów tej powieści są pewne urocze staruszki (trochę przypominają mi one inne seniorki, które znam osobiście). Ci, którzy przeczytają książkę, zapewne domyślą się dlaczego oficjalnie zapisałam się do ich fanklubu. Podobała mi się ta książka! Po prostu mi się podobała. Jest lekka, nieskomplikowana, seksowna, zabawna (a momentami deczko wzruszająca) i na swój sposób oryginalna. Choć w stu procentach idealna nie jest, choć autorka powinna jeszcze trochę popracować na przykład nad dialogami, które momentami wypadają sztucznie, to w ogólnym rozrachunku jestem jednak usatysfakcjonowana tym, co dostałam. Alicja Skirgajłło pisze książki, które pozwalają mi oderwać się od problemów dnia codziennego, sprawiają, że schodzi ze mnie napięcie, a serce wypełnia przyjemne ciepło, buzować we mnie zaczyna pozytywna energia, a na ustach przez kilka godzin kwitnie szeroki uśmiech. O to, że kolejne powieści autorki również mnie nie zawiodą, jestem spokojna. ,,Sposób na Francuza? to historia o tym, że miłość to prawdziwe szaleństwo. Potrafi połączyć dwoje ludzi, którzy są tak bardzo od siebie różni i którym teoretycznie nie powinno udać się wytrzymać ze sobą dłużej niż pięć minut. To opowieść o uczuciach, które pojawiają się zupełnie niespodziewane; pożądaniu, nad którym nie da się zbyt długo zapanować; kaprysach losu, z którymi niekiedy trzeba się mierzyć oraz przyjaźni i rodzinie, bez których życie byłoby po prostu nudne. ,,Sposób na Francuza? mówi również o tym, aby nie oceniać nikogo zbyt pochopnie. Nie powinniśmy przyczepiać ludziom żadnych łatek, oceniać na podstawie tego, jak wyglądają, ani tego jakie pierwsze wrażenie na nas robią. Prawdę na temat danej osoby, na podstawie której będziemy mogli ferować wyroki, możemy poznać wyłącznie wtedy, gdy dostaniemy okazję spędzić z tą osobą więcej czasu, gdy zyskamy szansę, by wejść do jej świata i pozwolimy sobie zrozumieć to, co w nim zobaczymy. #ZaszczepSięCzytaniem
    logotypy