Opinie o książce "Dzień, w którym powrócił"

6
(50%)
5
(25%)
4
(25%)
3
(0%)
2
(0%)
1
(0%)
Opinie czytelników (liczba ocen: 4)
Średnia ocen: 5.5

Dzień, w którym powrócił:

Ocena : 6 Ocena książki 2020-09-02

Słowik_czyta

Książki Penelope Ward bez wątpienia są genialne! Jest to ten typ autora, który za każdy razem, z każdą kolejną książką udawania, że zasługuje na wszystkie miejsca w rankingach, które zajmuje. Wielokrotnie zaczynając historię, przez nią opisane, można mieć wrażenie, że gdzieś już to czytałam. Nic bardziej mylnego. Postacie są do szpiku kości prawdziwe, bardzo wyraziste i niepowtarzalne. Wielokrotnie słyszałam, że są przewidywalne, ale mi to kompletnie nie przeszkadza. "Dzień, w którym powrócił " jest idealnym przykładem, dlaczego większość mojego serca należy do romansów. Historia jest magiczna i daje nadzieję na naprawienie błędów młodości. Każdy przecież pamięta swoją pierwszą miłość. Wszystkie uczucia, które temu towarzyszą, a jest ich mnóstwo! Radość, oczekiwanie na każde spotkanie, niewinne gesty i te rozmowy o wszystkim i o niczym, a także ból i rozczarowanie, złamane serce. Przewracając kartki sama odbyłam podróż się w czasie... Miłość Raven i Gavina to jedna z tych, do których koniecznie trzeba wrócić, aby pamiętać, iż nic na tym świecie nie dzieję się bez przyczyny. Młodzieńcza miłość, która tak naprawdę nie powinna się wydarzyć. Różnice społeczne, które nie powinny mieć znaczenia oraz zaściankowe poglądy matki głównego bohatera sprawiały, że było mi niedobrze .. Ward po raz kolejny idealnie opisała podziały na klasy, które w Stanach Zjednoczonych niestety nadal istnieją, choć generalnie nie tylko tam. Kiedy nadszedł ten kulminacyjny moment płakałam razem z bohaterką. Czułam jej ból poświęcenia, czułam jak razem z nią pęka moje serce .. ponowne .. Bo czego nie jesteśmy poświęcić w imię miłości i życia rodziny prawda? Mija 10 lat zarówno Raven i Gavin mają swoje życie. Czy ponownie spotkanie w pewną , niby zwyczajną środę pozwoli na wyjaśnienie i dokończenie, tak naprawdę nieskończonej historii? Czy gdybyście mieli możliwość spotkania ponownie swojej pierwszej miłości, przy której zawsze mogliście być sobą, bez udawania, zachowywania pozorów, co byście zrobili? Podsumowując po prostu genialna! I tyle w temacie

Ocena : 6 Ocena książki 2020-08-04

Małgorzata

Bardzo dobra książka - kolejna pozycja autorki, na której się nie zawiodłam. Emocje towarzyszyły mi od początku aż do końca ... szczególnie w momencie pojawienia się Paige...

Ocena : 5 Ocena książki 2020-09-20

Tula/ Trójkąt Literacki

"Byłam również tą, która niespodziewanie podbiła serce ukochanego, najstarszego syna Ruth Masterson i spadkobiercy fortuny mastersonów, a on przeciwstawił się matce, aby ze mną być..." Przepiękna, wzruszająca i pełna emocji opowieść o miłości, która była zakazana, a jednak się zdarzyła. Miłości pierwszej, młodzieńczej, która przetrwała wiele sztormów, lat, której nie zabiła rozłąka. Uczuciu prawdziwym, szczerym, czasem rozdzierającym serce i wywołującym łzy. Książka o poświęceniu, o tym, że czasem sama miłość nie wystarcza, że nie wszystko jest jedynie czarno-białe. Strasznie się umęczyłam czytając ją, ale nie dlatego, że była nudna i mało ciekawa, tak targała moimi emocjami, że chyba pierwszy raz chciałam, by skończyła się happy endem. Do końca nie byłam w stanie przewidzieć jak skończy się owa historia. Jaki będzie jej finał? czy możemy liczyć na szczęśliwe zakończenie? A może rozłoży nas na łopatki? Czyta się ją szybko, płynie przez kartki, a odłożyć jej nie dało rady, także przeczytałam za jednym posiedzeniem. Polecam bardzo gorąco. Raven wraz z matką przed 10-cioma laty pracowała w domu Mastersonów, wtedy też poznała Gavina, przystojnego, ale przede wszystkim dobrego i nie patrzącego na ludzi z góry, syna Mastersonów. Między tą dwójką zaiskrzyło, chociaż nie powinno, bo należeli do dwóch różnych światów. Matka Gavina miała na jego życie inny plan. W nim nie mieściła się uboga córka pomocy domowej. Mimo tego, Gavin nie poddał się i poczynając od przyjaźni brnęli w tą relację oboje. Jemu imponowała jej naturalność i otwartość, jej jego dobroć i wspólna nic porozumienia na wielu płaszczyznach. Niestety, Ruth dowiedziała się o ich związku i postawiła raven ultimatum, przed którym dziewczyna musiała się ugiąć... Po latach wraca do domu, w którym przeżyła największą miłość w swoim życiu. Jest teraz pielęgniarką i opiekuje się Guntherem, ojcem Gavina. Pewnego dnia pojawia się On... Nie widzieli się dziesięć lat, rozstali w bólu i niedomówieniach, oraz kłamstwie. Jak Gavin zareaguje na Raven? Co się zmieniło w przeciągu dekady w ich życiu? I najważniejsze,czy uczucie, którym do siebie pałali wciąż jest żywe? Jesteście ciekawi? Zapraszam do lektury

Ocena : 4 Ocena książki 2020-08-16

wioletreaderbooks

Wydawałoby się, że to będzie kolejna zwykła środa. Ale ten na pozór banalny dzień, zmienił wszystko. Wtedy wrócił on, chłopak, którego kochała ponad wszystko. Który wyjechał zostawiając wszystko za sobą, ale teraz wrócił, czy to coś jednak zmienia ? Ona ma swoje życie, on wiedzie swoje, ale czy miłość będzie silniejsza ? Niby młodzieńcze zauroczenie, a spowodowało całkowitą burze z piorunami w życiu Gavina i Raven. Wtedy nie liczyło się nic, myśleli, że mogą przenosić góry i być ze sobą na dobre i złe. Jednak to nie będzie takie proste. Ona jest zwykłą pomocą domową, która pracuje z matką w domu Gavina, on zaraz wyjeżdża na studia. Mają tylko lato, albo aż lato. Chłopak z wyższych sfer i dziewczyna, która nie jest mile widziana w jego życiu, bo jest służką. To może oznaczać tylko jedno..porażkę. Penelope Ward pisze i buduje bohaterów w bardzo podobnym schemacie. W duecie z Vi tworzą zabawnych, pewnych siebie bohaterów, pisząc sama moim zdaniem pisze o miłości z pewną dozą tęsknoty i różnic, jaki są pomiędzy bohaterami. Jak nie wiek, to odległość jaka ich dzieli, bądź nieporozumienia, jakie zachodzą między głównym bohaterami. Jak doskonale czytelnicy wiedzą, pisze lekko, zwinnie i wzruszająco. Ale ten tytuł szczególnie mnie nie zaskoczył. Był przewidywalny, moim zdaniem autorka za dużo zdradza w opisie z tyłu książki. Jest tam zbyt wiele szczegółów, po których można się domyśleć, jak potoczy się akcja i co się wydarzy. Wolę jednak opisy z dozą niepewności i zagadkowością. Ten tytuł średnio przypadł mi do gustu, bo to była taka mieszanka tego, co Penelope już stworzyła, czy to sama czy to w duecie. Przyszłość, przeszłość, niewyjaśnione zdarzenia, i miłość, która pozostaje uśpiona, ale płomień ciągle się żarzy.

Zamknij