Opinie o książce "Zwyciężyć znaczy przeżyć. 20 lat później"

6
(80%)
5
(13%)
4
(0%)
3
(0%)
2
(0%)
1
(7%)
Opinie czytelników (liczba ocen: 15)
Średnia ocen: 5.5

Zwyciężyć znaczy przeżyć. 20 lat później:

Ocena : 6 Ocena książki 2014-05-23

KB

Z niesmakiem to ja przeczytałam recenzję poprzednika. Widać, ze nie zna zupełnie Autora książki , który owszem bywa kąśliwy , ma ostre pióro i zawsze swoje zdanie , ale na pewno nie robi tego z rozgoryczenia czy innych imputowanych mu powodów. Książka jest właśnie dlatego znakomita , ze Alek Lwow pisze o pewnych sprawach bez owijania w bawełnę , w charakterystycznym dla siebie stylu, czasem lekko prześmiewczym. Mnie się to bardzo podoba ! To jedna z najlepszych książek górskich, jakie czytałam.

Ocena : 6 Ocena książki 2014-01-21

M.G.

Znakomita książka wspomnieniowa z dużą ilością zdjęć , napisana z wielką znajomością tematu wspinaczkowego . Mnóstwo anegdot świetnie oddających klimaty tamtych czasów. Polecam !

Ocena : 6 Ocena książki 2014-08-30

bez podpisu

To jest książka kultowa !

Ocena : 6 Ocena książki 2013-11-22

bez podpisu

Świetna książka !

Ocena : 6 Ocena książki 2014-03-11

bez podpisu

Recenzja Iwony Baturo : Droga jest celem… albo przypadki himalaisty Aleksander Lwow Zwyciężyć znaczy przeżyć. 20 lat później (Wydawnictwo Bezdroża, Kraków 2013, stron 432) Poszukiwanie sensu wspinania jest bezcelowe. […] Jest to problem zbyt złożony, zbyt indywidualny (niemal intymny), by można było sensownie i zwięźle się do niego ustosunkować, a ewentualne wyjaśnienie i tak będzie zawsze jedynie połową prawdy. Tej drugiej, ważniejszej połowy, albo sobie nie uświadamiamy, albo też nigdy publicznie jej nie ujawniamy. Od razu przyznam – książka jest świetna. Wykracza poza schemat „jak to było na wyprawach, w których uczestniczyłem” i proponuje nieskończenie więcej – refleksyjną wędrówkę przez życie himalaisty, który swoje przeżył i swoje przemyślał. Przy okazji wiele można się z tej książki dowiedzieć o historii polskich wypraw i barwnym wspinaczkowym światku. Bo Lwow na pierwszym planie stawia ludzi, z którymi zetknął go los. Stąd cała galeria znajomych i przyjaciół związanych mniej lub bardziej z górami (raczej bardziej) ukazanych w zabawnych i inteligentnych portretach. Jak deklaruje autor – „to jest książka o nich”. Dopiero później o nim samym (co, oczywiście, należy potraktować z dużym przymrużeniem oka). Pewne jest jedno: od Zwyciężyć znaczy przeżyć trudno się oderwać. Przynajmniej z kilku powodów. Po pierwsze lekkie, cięte pióro autora (czasem wręcz zgryźliwie ironiczne), dawka luzu połączona z życiowym doświadczeniem i duże poczucie humoru dają esencjonalny, wyborny koktajl. Po drugie, Lwow wykracza poza jednostkowy los. Góry stanowią w tej książce jedynie punkt wyjścia do snucia ogólnoludzkich refleksji, a takiego literackiego przełożenia potrafi dokonać naprawdę niewielu. Przemyślenia autora często zmuszają do nowego spojrzenia nawet na zdawałoby się do cna wyeksploatowane tematy (choćby nieszczęsny Brad Peak, któremu Lwow poświęca kilka mądrych stron). Po trzecie, miłość do gór wyziera tu niemal z każdego akapitu. Nawet w tym Lwow-himalaista potrafi pozytywnie zaskoczyć. W czasach, kiedy liczą się tylko wielkie sportowe wyczyny, choćby najgłupsze, głosi zachwyt nad „zwykłymi” Karkonoszami i „zwyczajnymi” wędrówkami. Dla mnie jako czytelnika było to niczym ożywczy łyk tlenu na wysokościach. Zresztą, czy można oprzeć się takiemu pisarstwu: Ten sam człowiek, ale już nie chłopak, nie młodzieniec i nie początkujący wspinacz. Sieć drobnych zmarszczek dookoła oczu, pogłębione bruzdy na policzkach. […] Kalejdoskop wspomnień ukazujący w ogromnym skrócie pięćdziesiąt lat mojego życia, życia nierozerwalnie związanego z górami, w których Karkonosze zajmują jedno z najważniejszych miejsc. […] Piękno jest najmocniejszą, ale chyba nie najskuteczniejszą bronią, jaką dysponują góry w obronie przed człowiekiem. Kto nie umie lub nie chce uszanować i chronić tego piękna, jest zwykłym barbarzyńcą. I last but not least, Zwyciężyć znaczy przeżyć jest książką przemyślaną w każdym szczególe. Weźmy choćby dobór fotografii. To nie są jakieś tam widoczki i piękne kadry, które mają sprawić, że książka lepiej się sprzeda (a kto ją kupi, to już insza inszość). Lwow stawia na archiwalia i bardzo starannie komponuje tekst ze zdjęciami. W niezwykły sposób podbija to wartość i dzieła, i lektury. Wystarczy czasem kilka słów przy ilustracji (odpowiedniej ilustracji), by poruszyć emocjonalną strunę u czytelnika. Zdjęcie, które pozwalam sobie zamieścić poniżej, Lwow podpisał lakonicznie, a przecież jakże wymownie (s. 291): Ta fotografia, jak mało która, pokazuje nieuchronność górskiej śmierci: G. Ball zmarł z powodu choroby wysokościowej na Dhaulagiri – w październiku 1993 r. A. Marciniak zginął podczas wspinaczki na Pośredniej Grani w Tatrach – 7 sierpnia 2009 r. R. Hall zmarł z wyczerpania podczas zejścia w załamaniu pogody z Everestu – 11 maja 1996 r. A. Hajzer zginął podczas zejścia z obozu III na stokach Gasherbrumu I – 7 lipca 2013 r. Obok w tekście przeczytamy o najczęstszych przyczynach nieszczęśliwych wypadków na wysokościach, o doświadczeniu, które sprawia, że bagatelizuje się podstawowe zasady bezpieczeństwa… Tu nic nie jest przypadkowe. Myśli, zdjęcia, rysunki, podpisy – wszystko zostało logicznie skomponowane. Podkreślam to, bo coraz częściej wydaje się rzeczy byle jakie, robione na szybko, wyprane z głębszej treści. Zwyciężyć znaczy przeżyć proponuje zupełnie inną jakość. Ta frapująca lektura przynosi wiele czytelniczej przyjemności (jeśli można tak powiedzieć, o książce traktującej w dużej mierze o śmierci). Niewielu wspinaczy ma tak dobre pióro jak Lwow i taką łatwość w przekazywaniu myśli. To książka znakomita, niegłupia, otwierająca szerokie widzenia na sprawy górskie i okołogórskie. Szczerze polecam.

Ocena : 6 Ocena książki 2014-01-24

Krzysztof Kowalczyk

Polska literatura górska liczy wiele pozycji, ale "Zwyciężyć Znaczy Przeżyć " to perła w koronie. Autor nie koncentruje się na wspinaczce , chodzi mu raczej o wspomnienia o ludziach , z którymi w górskiej scenerii , często niebezpiecznej , przeżywał swoją młodość . Jakże barwną , jakże ciekawą....

Ocena : 6 Ocena książki 2017-05-04

Krzysiek

Obowiązkowa pozycja dla każdego miłośnika gór. Czyta się ją naprawdę przyjemnie i cieżko się od niej oderwać.

Ocena : 6 Ocena książki 2014-01-03

Maciek

Kapitalna książka o górach i ludziach, którzy w górach znaleźli cel życia.

Ocena : 6 Ocena książki 2013-11-04

bez podpisu

Jedna z najlepszych książek górskich napisana z dużym poczuciem humoru , ale i z pewną wrażliwością . Aleksander Lwow - świetny himalaista , ma niewątpliwy talent pisarski.

Ocena : 6 Ocena książki 2016-11-07

KrzysiekS

Dla miłośników tematyki gór jedna z lepszych pozycji. Czyta się bardzo lekko i przyjemnie.

Ocena : 6 Ocena książki 2014-08-12

bez podpisu

Bardzo dobrze napisana książka, bo o ludziach .Znakomicie oddaje atmosferę tamtych lat a w dodatku została uzupełniona o bieżące wydarzenia.

Ocena : 6 Ocena książki 2014-09-16

Agnieszka W.

Aleksander Lwow wspaniały człowiek, wrażliwy, ale jednocześnie stanowczy i z poczuciem humoru! Nie czytałam jeszcze tej książki, dopiero zamierzam, jak przeczytam obecną czyli "Atak rozpaczy", Artura Hajzera. Słyszałam jednak, że jest inna niż wszystkie! Aleksander Lwow, można słuchać jego opowieści godzinami, ani na chwilę nie przysypiając! Miałam okazję w 2013 r i w 2014 r uczestniczyć w Przeglądzie Filmów Górskich w Bieszczadach, na których z niesamowitą pasją opowiadał nie tylko o swojej miłości do gór, ale też o przyjaciołach - alpinistach, którzy stracili życie na wysokogórskich wyprawach...

Ocena : 5 Ocena książki 2014-07-07

Marcin

Książkę dobrze się czyta - pozwala nabrać innego spojrzenia na alpinistów.

Ocena : 5 Ocena książki 2015-03-19

Mariusz

Książka bardzo ciekawa. Napisana zupełnie inaczej niż zdecydowana większość książek górskich. Autor prawie z kronikarską rzetelnością przedziera się przez 40 lat swojego życia i doświadczeń górskich wspominając setki ludzi gór, z którymi miał styczność i przybliża te osoby czytelnikowi. Jest też wiele słusznych ocen i opinii na temat zdarzeń i wypadków jakie miały miejsce w górach. Nie ma tu żadnych żali i pretensji (jak ktoś w opiniach pisze). Jedyne co można odebrać jako żal to dwie akcje górskie, w których Alek Lwow pomagał ratować kolegów himalaistów i nie wszedł na szczyt. Ale nie fakt nie zdobycia góry jest żalem - tylko fakt braku podziękowania od człowieka za pomoc w zejściu i ratowaniu życia. Ale widać interpretacje mogą być różne - do tego autor też się ciekawie odnosi. Jedna uwaga, wersja dla Kindle'a jest kiepsko skonwertowana przez co zdjęcia pojawiają się czasami po kilka razy z różnymi podpisami, często błędnymi. Lepiej pooglądać zdjęcia w wersji PDF.

Ocena : 1 Ocena książki 2014-05-16

bez podpisu

Nie zgadzam się z przeważającymi opiniami. Odniosłem wrażenie, że książka jest napisana przez niezwykle zgorzkniałego człowieka, który próbuje wylać wszelkie swe żale, pretensje na cały przeszły i obecny alpinistyczny świat w postaci książki. W całej książce autor większość ludzi krytykuje, wypomina, wyśmiewa, kiedy Ci ludzie nie mają możliwości obrony i odpowiedzi. Można odnieść w niej wrażenie, że Aleksander Lwow to jedyny zdolny alpinista (lub jeden z garstki), a większość śmierci była "idiotyczna" i "bezsensowna". Reasumując, większość książki czytałem z niesmakiem (ale przeczytałem całą). Najciekawsze momenty dot. państwa gospodarzy z "moka" za dawnych lat oraz oczywiście bardzo ładne i klimatyczne fotografie (ludzi i gór).

Zamknij