Opinie o książce "Zwyciężyć znaczy przeżyć. Ćwierć wieku później"

6
(100%)
5
(0%)
4
(0%)
3
(0%)
2
(0%)
1
(0%)
Opinie czytelników (liczba ocen: 3)
Średnia ocen: .

Zwyciężyć znaczy przeżyć. Ćwierć wieku później:

Ocena : 6 Ocena książki 2018-04-05

Piecownik, zdun

Najpełniejsza, najmocniejsza, najbardziej wnikliwa książka o wspinaczce, jak wyszła spod pióra polskiego autora. Lwow, sam spełniony himalaista z osiągnięciami, znakomicie dokumentuje i trafnie ocenia zarówno ludzi, jak i wydarzenia. Barwnie i celnie komentuje zarówno liczne sukcesy jak i fiaska z wspinaczkowej historii. Do tego wybornie meandruje między anegdotami, cytatami i opowieściami z „pogranicza” całego zjawiska. Można pokusić się o stwierdzenie, że kogo Lwow nie umieścił czy wspomniał w „Zwyciężyć znaczy przeżyć”, ten zapewne nie wspiął się wyżej niż stołek czy drabina.

Ocena : 6 Ocena książki 2018-04-04

Wycher, przydatny

Doskonała opowieść o życiu wspinacza. Tego, któremu udało się przeżyć. Od skałek jurajskich, przez tatrzańskie turnie, alpejskie trudności aż po zdobycie ośmiotysięczników. Lwow dokumentuje własne niebagatelne osiągnięcia, co jest pretekstem do szerokiego ujęcia całego zjawiska wspinaczki, taternictwa, alpinizmu i himalaizmu Polaków. I nie tylko ich, bo w książce znalazło się miejsce dla całej plejady znaczących postaci ze absolutnego szczytu światowych osiągnięć wspinaczkowych. Lwow większość z tych ludzi zna osobiście. To dodaje Jego opowieściom wagi i powagi. Powstała książka ważna, wyjątkowo treściwa i jednocześnie pięknie napisana. O życiu i śmierci. A raczej o zwycięstwie nad nią i ku pamięci tych, którzy z nią przegrali w górach.

Ocena : 6 Ocena książki 2018-04-04

LitraPół, nosicz portek

Alek Lwow nadal w formie. Legenda bez końca, chciałoby się powiedzieć. I bardzo dobrze – ktoś w tych cholernie niebezpiecznych górach musiał przeżyć, żeby być świadkiem i kronikarzem wydarzeń. Lwow jest pod tym względem znakomity. Ma bogate archiwa, skrupulatnie dokumentuje, punktuje, demistyfikuje osiągnięcia i porażki – nie tylko własne. Tej książce należy się cześć niemal biblijna. Na pewno od środowiska wspinaczy polskich od drugiej połowy XX wieku do dziś. O czytelników z nizin – też.

Zamknij