Serie wydawnicze

  • Dla bystrzakow
  • Bez kantow
  • Lekarz rodzinny
  • Seriaporad.pl
  • Bezdroza
  • Michelin

Wydawnictwo Helion

Helion SA
ul. Kościuszki 1c
44-100 Gliwice
tel. (32) 230-98-63

informacje o księgarni septem.pl
Program Partnerski
O nas
© Helion 1991-2018
Dom pod biegunem. Gorączka (ant)...

Dom pod biegunem. Gorączka (ant)arktyczna

Autorzy:   Dagmara Bożek-Andryszczak

Dom pod biegunem. Gorączka (ant)arktyczna
okładka przód okładka tył
Stron: 320
Ksiazka drukowana Druk (oprawa: miękka) 3w1 w pakiecie: PdfPDF ePubePub MobiMobi
Wydawca: Bezdroża
Wydawca: Bezdroża
Cena:
39,90 zł
Cena promocyjna: Oszczędzasz: 7,98 zł
31,92 zł 39,90 zł
Dodaj do koszyka
Kup terazstrzalka

Druk
Książka drukowana
39,90 zł
eBook
Pdf ePub Mobi
31,92 zł
39,90 zł

Dom pod biegunem to historia małżeństwa z Krakowa, Dagi i Piotrka, którzy pewnego zwykłego dnia 2012 roku wpadli na niezwykły pomysł wysłania aplikacji na wyprawę pod biegun. Rok pobytu w Polskiej Stacji Polarnej Hornsund na Spitsbergenie wystarczył, by zupełnie przypadkowy wyjazd, spowodowany chęcią przeżycia arktycznej przygody, przerodził się w prawdziwą fascynację i wywołał u nich mityczną gorączkę polarną. Prawie trzy lata usilnych starań zakończyły się udziałem w kolejnej rocznej wyprawie — tym razem do Polskiej Stacji Antarktycznej im. Henryka Arctowskiego na Wyspie Króla Jerzego. W ten sposób Daga i Piotrek zostali pierwszym małżeństwem, które przezimowało w obu polskich stacjach polarnych. Praca w terenie, przy wyjącym wietrze, niespodziewane wizyty niedźwiedzi, przełamywanie własnych barier i ograniczeń oraz… prawdziwy dom — stworzony tam, gdzie siła natury góruje nad konwenansem, a zależność od drugiego człowieka jest tak duża jak nigdzie indziej na świecie. To tu, podczas wspólnych rozmów w mesie nad gorącym kubkiem herbaty, powstają polarne przyjaźnie. I nawiązują się kontakty, które rozpoznaje się po mocniejszym niż zwykle uścisku dłoni i błysku w oku.

Książka pokazuje życie w obu stacjach od kuchni: codzienne, powtarzalne zajęcia, badania, dbanie o stacyjny sprzęt i najbliższe otoczenie. Autorzy wnikliwie obserwują rzeczywistość, w której się poruszają, a swoją opowieść o małżeńskim wypadzie na koniec świat urozmaicają historią obu stacji, interesującymi dykteryjkami na temat życia polarników oraz wspomnieniami o przygodach, które wspólnie przeżyli.


Dagmara Andryszczak ur. w 1986 roku w Krakowie. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego, z wykształcenia tłumacz języka rosyjskiego. Razem z mężem Piotrem uczestniczyła w 35 Wyprawie Polarnej IGF PAN do Polskiej Stacji Polarnej Hornsund na Spitsbergenie (2012-2013) i 40 Wyprawie Antarktycznej do Polskiej Stacji Antarktycznej im. Henryka Arctowskiego na Wyspie Króla Jerzego (2015-2016). Związana z edukacją; pracowała w projektach ogólnopolskim Eduscience i międzynarodowym EDU-ARCTIC, promując badania w obszarach polarnych. Żartuje, że los nie bez powodu zesłał filologa do dwóch polski stacji badawczych, żeby potem nie napisać o tym książki. Współautorka bloga o wyprawach polarnych www.dompodbiegunem.pl.

Piotr Andryszczak ur. w 1982 roku w Krakowie. Absolwent Międzywydziałowej Szkoły Energetyki na AGH. Zamiłowanie do elektroniki, przypadek i szalony pomysł sprawiły, że aplikował na jedno ze stanowisk do stacji polarnej w Hornsundzie. Razem z Dagmarą uczestniczył w wyprawach polarnych do Arktyki i Antarktyki, gdzie zajmował się elektroniką, geofizyką i informatyką, a w wolnym czasie fotografował.

  • Wstęp
  • Fiedler, Curwood i my
  • Dom na Północy
    • Hornsund
    • Codzienność
    • Domowość
    • Monotonia
    • Zmysły
  • Głucha noc
    • Zmiana
    • Zimowanie
    • Psychologia polarna
    • Aurora borealis
  • Wiosna przychodzi z rybitwami
    • Słońce
    • Niedźwiedzie
    • Służba meteo
  • W tym fascynującym kraju
    • W terenie
    • Husowanie
    • Centrum wszechświata
  • Więzi
    • Eduscience
    • Slow life
    • Powrót
  • Pomiędzy światami
  • Na morzu
  • Dom na Południu
    • Nowa codzienność
    • Sąsiedzi
    • Lato
    • Zima
  • Piąty żywioł
    • Uwaga, wieje
    • Wiatr uczy cierpliwości
    • Tu stacja antarktyczna
  • Kraina ludzi i zwierząt
    • Czarno-białe i lubi zimną wodę
    • Antarktyczne syreny
    • Euphausia superba
  • Szklana kula
    • Wszystko jest możliwe
    • Świat równoległy
    • Wracamy?
  • Bibliografia
  • Podziękowania

Najczęściej kupowane razem:

Dom pod biegunem. Gorączka (ant)arktyczna plus Jugosławia. Rozsypana układanka plus Na drodze bez powrotu. Pierwsze przejście grani Mazeno na Nanga Parbat
Cena zestawu: 101,73 zł 119,70 zł
Oszczędzasz: 17,97 zł (15%)
Dodaj do koszyka
check Dom pod biegunem. Gorączka (ant)arktyczna

Najczęściej kupowane razem ebooki:

Dom pod biegunem. Gorączka (ant)arktyczna plus Jugosławia. Rozsypana układanka plus Na drodze bez powrotu. Pierwsze przejście grani Mazeno na Nanga Parbat
Cena zestawu: 101,73 zł 119,70 zł
Oszczędzasz: 17,97 zł (15%)
Dodaj do koszyka
check Dom pod biegunem. Gorączka (ant)arktyczna

Osoby, które kupowały książkę, często kupowały też:

Bóg Einsteina
Tadeusz Niwiński
Cena: 34,90 zł
Wpraw się w ruch
Dariusz Miko
Cena: 39,90 zł
Monachium i Bawaria. Travelbook. Wydanie 1
Andrzej Kłopotowski
Cena: 24,90 zł
Izrael. Travelbook. Wydanie 1
Krzysztof Bzowski
Cena: 24,90 zł

Osoby, które kupowały książkę, często kupowały też:

Chrześcijaństwo jako filozofia
Marta Kowalska
Cena: 19,20 zł
Niewidzialny
Sandra Horn
Cena: 0,00 zł
Anatomia kłamstwa
Philip Houston, Michael Floyd, Susan Carnicero, Don Tennant
Cena: 22,43 zł
Pan Wyposażony
Lauren Blakely
Cena: 27,92 zł
Wietnam. Travelbook. Wydanie 1
Krzysztof Dopierała
Cena: 19,92 zł
Wielki Szlak Himalajski. 120 dni pieszej wędrów...
Joanna Lipowczan, Bartosz Malinowski
Cena: 31,92 zł
Historia ta zaczęła się od wycieczki w 2011 roku do Norwegii i pierwszego spotkania tam, z oddali, z lodowcami i fascynacji Krainą Wiecznych Lodów. W roku następnym wysłaniem aplikacji na roczną wyprawę pod biegun północny. Z otwartym (dla siebie) pytaniem: czy da się wytrzymać przez rok we dwójkę przez 24 godziny na dobę, praktycznie bez innych ludzi. Bo ta dwójka, to małżeństwo z Krakowa, Dagna – z wykształcenia filolog, tłumaczka języka rosyjskiego z dyplomem Uniwersytetu Jagiellońskiego i Piotr - elektronik, a podczas wyprawy także geofizyk i informatyk, absolwent Międzywydziałowej Szkoły Energetyki na Akademii Górniczo – Hutniczej i zamiłowany fotograf. Oboje zrezygnowali z dobrze płatnej pracy w korporacjach, aby spełnić swoje marzenia. Zostać uczestnikami XXXV Wyprawy Polarnej (2012-2013) IFG PAN w Polskiej Stacji Hornsund na Spitsbergenie. Gdzie „zarazili się” gorączką arktyczną. Na tyle mocno, że po 3 latach starań trafili ponownie w podobne warunki, ale na południu naszego globu, uczestnicząc przez kolejny rok w XL Wyprawie Antarktycznej w Polskiej Stacji Antarktycznej im. Henryka Arctowskiego (2015-2016) na Wyspie Króla Jerzego. Stając się w ten sposób pierwszym polskim małżeństwem, które „zaliczyło” po pełnym roku pobytu pod oboma biegunami. Wydana właśnie przez Bezdroża książka napisana przez Dagę, jak jest nazywana i ilustrowana blisko 90-ma znakomitymi zdjęciami Piotrka, stanowi relację nie tylko z tych wypraw, ale także ubiegania się o miejsce na nich oraz życia między nimi. Książka szalenie ciekawa, zawierająca mnóstwo faktów, danych i spostrzeżeń o tych regionach świata. Opartych nie tylko na własnych doświadczeniach, ale i bogatej bibliografii. A także opisów codziennego tam życia i prowadzonych badań, krajobrazów, fauny – z bezpośrednimi spotkaniami z niedźwiedziami polarnymi, reniferami, polarnymi lisami, pingwinami, fokami, słoniami morskimi i ptakami oraz ubogiej flory, przeżyć, przygód itp. Przy czym napisanych świetnie, barwnym i bogatym językiem. Oba te polarne regiony: arktyczny i antarktyczny oraz znajdujące się w nich polskie stacje badawcze mimo wielu podobieństw, zwłaszcza śniegu, lodów, mrozu i długiej zimy niemal bez kontaktu z innymi ludźmi poza kilkorgiem współuczestników wypraw, znacznie się różnią. Nie tylko tym, że na Wyspie Króla Jerzego nie ma ani okresów absolutnej nocy, jak na Spitsbergenie, ani niesamowitej na północy zorzy polarnej. Czy różnej fauny: niebezpiecznych dla człowieka polarnych niedźwiedzi, czy reniferów, polarnych lisów itp. w tym drugim miejscu oraz kilkudziesięciu gatunków pingwinów, fok i innych ssaków morskich w pobliżu bieguna południowego. A także różnic stref czasowych z Polską. Tej samej na północy i z różnicą 4, a w lecie 5 godzin na północy. Co ma znaczenie w kontaktach z krajem. Czytelnik dowiaduje się z tej książki zarówno o systemie dobierania uczestników takich wypraw, badań lekarskich i psychologicznych tych, którzy mają oczywiście inne, niezbędne kwalifikacje do wykonywania tam pracy, jak i podróżach do celu. W pierwszej wyprawie tylko 8 dni rejsu 10 „zimowników” jak określani są ci, którzy udają się tam na roczny, a nie tylko paromiesięczny, letni pobyt. Natomiast na południe 36 dni na statku, gdyż polska stacja antarktyczna „oddalona jest od Krakowa o 14.233 km”. Na Spitsbergenie stacja znajduje się nad fiordem otoczonym 13 lodowcami. Nie brak w tej książce informacji nie tylko o niej, ale i o historii polskich badań arktycznych od 1932 roku. I udziale w całorocznych pobytach tam kobiet dopiero od XXVIII wyprawy (1995-1996). Opisów stacji i jej okolic oraz życia tam w różnych porach roku. Z „szaleństwem” zegarów biologicznych podczas polarnego lata. Codzienności, poza wykonywaniem obowiązków w swojej specjalności. Sprzątaniu, a podczas dyżurów gotowaniu dla wszystkich, bo kucharz jest tylko w lecie, gdy badaczy tylko sezonowych jest o wiele więcej, pieczeniu chleba, uprawianiu – w skrzyniach, w oświetlonych i dogrzewanych pomieszczeniach – bazylii, pietruszki, sałaty, a nawet pomidorów, aby mieć ich chociaż trochę świeżych. Ale i o monotonii życia i pracy. Chociaż autorka uczestniczyła też w programie Eduscience i prowadziła na żywo, na odległość, lekcje przez Internet dla uczniów polskich szkół, które do niego przystąpiły. Bardzo interesujące są, mam nadzieję, że nie tylko dla mnie, opisy funkcjonowania ludzi w grupie w warunkach arktycznych. O drobnostkach, które wyprowadzają ich z równowagi, zmianach jakie zachodzą nie tylko w psychice człowieka po roku zimowania w tych warunkach itp. Wychodzeniu poza bazę na prowadzenie badań, sprawdzanie sprzętu czy w czasie wolnym: tylko po zgłoszeniu u dyżurnego, wpisie do księgi, sprawdzeniu prognozy na najbliższe godziny, bo zmienia się ona często. I odpowiednim ubraniu, na lodowiec z rakami, z GPS, radiotelefonem, a dalej także telefonem satelitarnym. W specjalnym kombinezonie, gdy przestrzeń trzeba pokonywać łodzią. Z bronią i rakietnicą do odstraszania niedźwiedzi, zanim, w warunkach bezpośredniego zagrożenia, trzeba będzie do nich strzelać gumowymi pociskami. A w szczególnych przypadkach ostrą amunicją, bo przecież są one pod ścisłą ochroną. Oczywiście z czymś do jedzenia oraz termosem z herbatą, apteczką itp. Są opisy pary stacyjnych psów Loli i Brzydala, które ostrzegają przed zbliżaniem się białych niedźwiedzi. Jeżeli chodzi o te ostatnie, to obowiązek sprawdzania przez wizjer, czy nie ma ich gdzieś w pobliżu, zanim otworzy się drzwi budynku. I relacje z bezpośrednich spotkań z nimi. Ale także z reniferami i wzajemnym zainteresowaniu tych zwierząt oraz ludzi spotkaniem „z obcymi”. Za jedne z najlepszych fragmentów tej książki uważam opisy krajobrazów, fiordów, lodowców, tundry i tamtejszej flory na wiosnę oraz w arktycznym lecie. I wręcz niesamowite zorzy polarnej. Znakomitymi zdjęciami ilustrującymi tekst. Ale także opisami dalszych wypraw do innej stacji „Baranówka” – a przy okazji spotkania z lisami polarnymi wielkości kotów oraz wieloma informacjami na ich temat. Czy do „Chatki trapera” z 1907 roku w Hyttevice. Wypraw w okolice również w polarnych ciemnościach, z latarkami - czołówkami. O jeździe skuterami śnieżnymi po lodowcach. Zaś w opisach kontaktów i innymi uczestnikami zimowania np. o wysyłaniu im e-maili do sąsiedniego pokoju, czy rozmowach na czacie przez ścianę. Bo od 2001 r. w stacji działa poczta elektroniczna, facebook i skype. I często wygodniej jest korzystać nich, niż ruszyć się z miejsca. A później o trochę trudnym, po złapaniu „gorączki arktycznej”, życiu po powrocie do kraju. „Poczuciu – zacytuję – że wróciliśmy do rzeczywistości zatrzymanej w czasie.” I staraniach, w ich przypadku przez 3 lata, aby móc wrócić znowu na dłużej do Arktyki. Skończyło się na Antarktyce, ale znowu razem, przez rok. I kolejnymi, nowymi warunkami życia w „Domu na południu” oraz przeżyciami i wrażeniami. Z przypomnieniem przy okazji pierwszych i późniejszych badań Polaków w tym regionie świata w latach 1897-1899, od 1957 r., a następnie systematycznych od 1975 r., z własną już bazą im. Henryka Arctowskiego, do której trafili, działającą od 1977 roku. W niej polscy polarnicy nie byli już tak samotni, jak na północy. Na wyspie są bowiem podobne bazy 11 państw, z tego 4 w Zatoce Admiralicji, w której stoi polska. I ze świetnymi stosunkami zwłaszcza z Brazylijczykami. Z wzajemnymi odwiedzinami – przez zatokę, nauką tańczenia samby, kosztowaniem narodowych potraw. Ale i realiami życia oraz sposobami wypełniania czasu przez ósemkę „zimowników” w ciągu 7 miesięcy zimy. Bo w lecie załoga jest liczniejsza, często też stację odwiedzają turyści. I to przypływający po kilkadziesiąt osób jednym statkiem. Nie brak oczywiście również mnóstwa informacji o tamtejszej faunie. Na wyspie zimuje 53 gatunków ptaków, w tym 6 nielotów – pingwinów. Tych ostatnich nieporadnych na lądzie, bardzo zwinnych w wodzie. Skoro o ptakach mowa, to kto poza ornitologami wie, że np. rybitwy popielate potrafią przelecieć spod jednego bieguna pod drugi? A żyją tam również ssaki płetwonogie: foki czy słonie morskie. Jest też ubożuchna roślinność, z uwagą autorki „A kiedyś, około 40 mln lat temu, był to zielony kontynent.” Wśród wielu znakomitych opisów, szczególne ciekawe dla mnie dotyczą… złej pogody. A wściekły wiatr, określany „piątym żywiołem” potrafi tam pędzić z prędkością do 250 km/h! I porywać beczki z paliwem, przesuwać parotonowe kontenery, wymiatać ptakom jaja z gniazd. Oto fragment opisu, a zarazem próbka bogatego, plastycznego języka autorki: „…podczas huraganowych wiatrów cała konstrukcja wydaje dźwięk startującej maszyny. Albo stojącej na progu katastrofy, bo kakofonia dźwięków w środku bywa iście diabelska! Wiatr wyje, jęczy, syczy, zawodzi, grzechocze, tłucze, wydaje dzikie wrzaski, wizgi i charkoty – każde określenie jest trafne, zależności od tego, na jaką przeszkodę natrafi żywioł.” Człowiekowi, którego do pasji potrafią doprowadzać nasze jesienne wichury, w porównaniu z antarktycznymi zaledwie wietrzyki, trudno sobie wyobrazić, jak można dobrowolnie jechać w takie warunki na rok. Rozumie to Dagna pisząc: „Trudno wytłumaczyć komuś, kto tu nie był, co może być zachwycającego w polarnej monotonii”. Potrzebne jest – to już mój komentarz – prawdziwe zauroczenie Krainą Wiecznych Lodów. Gorączka (ant) arktyczna, bo to określenie znalazło się w podtytule książki. Podsumowując ją: świetna relacja, znakomite opisy realiów życia w tych bazach, tamtejszych krajobrazów, fauny, flory, innego, nieznanego większości ludzi świata. Warta przeczytania. Zwłaszcza teraz, na progu zimy, w ciepłym, odizolowanym od ewentualnych wiatrów i śnieżyc pokoju. Z filiżanką kawy lub herbaty oraz czymś do przegryzienia, a może i dobrego do wypicia pod ręką. I chyba jednak z poczuciem „jak to dobrze, że możemy to czytać w dobrych warunkach, a nie przeżywać osobiście”.

kurier365.pl CEZARY RUDZIŃSKI

    pokaż wszystkie
    logotypy