Serie wydawnicze

  • Dla bystrzakow
  • Bez kantow
  • Lekarz rodzinny
  • Seriaporad.pl
  • Bezdroza
  • Michelin

Wydawnictwo Helion

Helion.pl sp. z o.o.
ul. Kościuszki 1c
44-100 Gliwice
tel. (32) 230-98-63

informacje o księgarni septem.pl
Program Partnerski
O nas
© Helion 1991-2022
Sztuka »
Detoks. Zdzisław Beksiński, Norm...

Detoks. Zdzisław Beksiński, Norman Leto. Korespondencja, rozmowa (ebook)

Autorzy:   , ,

Ocena:
   6.0/6  Opinie  (2)
2w1 w pakiecie: ePubePub MobiMobi
Cena promocyjna: Oszczędzasz: 12,86 zł
43,04 zł 55,90 zł
Dodaj do koszyka
Kup terazstrzalka
+ do przechowalni

Młody malarz i uznany artysta o życiu i sztuce.

Dwóch artystów. Dwie odmienne osobowości. Dwa różne temperamenty. I sztuka, która stała się początkiem przyjaźni.

Młody artysta Łukasz Banach zafascynowany twórczością Zdzisława Beksińskiego postanawia zaryzykować i nawiązać kontakt ze znanym i kontrowersyjnym twórcą. Mimo dzielącej ich różnicy 52 lat zaczynają intensywnie do siebie pisać. Coraz bardziej intymnie, szczerze i odważnie. O sztuce, samotności, depresji i śmierci. Nie boją się stawiać sobie najważniejszych pytań. Fascynującą przyjaźń przerywa morderstwo Zdzisława Beksińskiego.

Została korespondencja, która pozwala zobaczyć mistrza w prywatnej odsłonie.

Książka zawiera niepublikowane zdjęcia prac Zdzisława Beksińskiego z różnych etapów powstawania.

Została mi samotność i gorycz porażki oraz nieprzytomne pieprzenie rozmaitych dziennikarzy, którym wydawało się, że rozumieją to, co mówiłem im ja i inni ludzie, którym z kolei wydawało się, że rozumieją to, co im mówił Tomek. Tak więc na dodatek wyszedłem na głównego winowajcę losu mojego syna, bo Tomek nie był kochany, a na dodatek ja malowałem pesymistyczne obrazy. Ma Pan to, czego nie miał on, czyli drugiego człowieka, ową Alicję, którą wydaje się Pan cenić. Na Boga, niechże Pan tego nie rozpieprzy, bo potem nie da się niczego już odbudować, a to jest najważniejsze, co można na tym świecie mieć. Jestem w tej dziedzinie profesjonalistą, bo straciłem wszystkich i nie mam już nikogo.

Zdzisław Beksiński do Łukasza Banacha, 10 sierpnia 2000

Zdzisław Beksiński (19292005) fotograf, grafik, malarz. Absolwent architektury na Politechnice Krakowskiej. Jako młody artysta zajmował się fotografią. Malować zaczął dopiero na początku lat 60. Zorganizowana przez Janusza Bogackiego wystawa w Starej Pomarańczarni w Warszawie w 1964 roku spowodowała, że stał się modny i popularny. Od końca lat 90. tworzył także grafiki cyfrowe, sięgając w nich po swoje zdjęcia. Został zamordowany w swoim mieszkaniu w Warszawie w nocy z 21 na 22 lutego 2005 roku. Pochowany w Sanoku. Wszystkie swoje prace zapisał Muzeum Historycznemu w Sanoku.

Norman Leto (ur. 1980) właściwie Łukasz Banach. Artysta wizualny, filmowiec i pisarz. Tworzy obrazy, fotografie, prace wideo, obiekty i instalacje, zarówno w przestrzeni fizycznej, jak i w rzeczywistości wirtualnej. Pracuje na pograniczu fabularnej fikcji, filozofii oraz nauk ścisłych. Jego prace znajdują się m.in. w kolekcjach CSW Zamek Ujazdowski, Muzeum Narodowego w Krakowie, Galerii Arsenał w Białymstoku, Fundacji Sztuki Polskiej ING, Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie (MOCAK). Na wczesnym etapie twórczości współpracował m.in. ze Zdzisławem Beksińskim i Krystianem Lupą. Debiutował w 2007 roku w CSW Zamek Ujazdowski.

W 2012 roku nominowany do Paszportów Polityki w kategorii Sztuki wizualne.

W roku 2012 Leto rozpoczął pracę nad drugim pełnometrażowym filmem "Photon", który na siedemnastej edycji festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty we Wrocławiu otrzymał w głównym konkursie Nagrodę Publiczności.

Jarosław Mikołaj Skoczeń (ur. 1961) dziennikarz, pisarz, poeta. Autor książek: "Trolejbus ludzie i media", "Beksiński. Dzień po dniu kończącego się życia", oraz tomików poezji, m.in.: "Czarne kolorowe konie", "Stanąłem na dachu Twych zamkniętych powiek", "Litania do M" i "Okna krzykiem otwarte". Jego poezja jest dosadna, przedstawia swoisty bunt przeciw kultowi sztucznego piękna, maluje słowem w drastyczny sposób przemijanie, zniszczenie, ból, cierpienie, rozkład i śmierć.

Ma w swoim dorobku dziennikarskim m.in. audycję w Radiostacji pt. Jest robota oraz program telewizyjny w TVP1 pod tym samym tytułem, audycje pt. Rozmowy Czarno Białe i Twój interes, emitowane przez Antyradio.

Zdzisława Beksińskiego poznał w 2000 r., jako przedstawiciel pisma Techno Party i wytwórni fonograficznej SPV Poland. Udał się do malarza z propozycją umieszczenia jego grafik na płycie zespołu Legendary Pink Dots, by uczcić pamięć po niedawno zmarłym Tomaszu Beksińskim, synu malarza, dziennikarzu muzycznym, który był wielkim fanem zespołu. Znajomość ta rozwinęła się, co umożliwiło przeprowadzenie wywiadów radiowych i prasowych ze Zdzisławem Beksińskim. Współpracowali aż do tragicznej śmierci artysty.

  • PODZIĘKOWANIA
  • DROGI CZYTELNIKU
  • *
  • ROZMOWA JAROSŁAWA MIKOŁAJA SKOCZENIA Z NORMANEM LETO (ŁUKASZEM BANACHEM)
  • KORESPONDENCJA
    • 2000
    • 2001
    • 2002
    • 2003
    • 2004
    • 2005
  • BIOGRAFIA NORMANA LETO:
  • FILMOGRAFIA:
  • SPIS ILUSTRACJI ZAMIESZCZONYCH W WYWIADZIE:

Osoby, które kupowały książkę, często kupowały też:

6
(2)
5
(0)
4
(0)
3
(0)
2
(0)
1
(0)

Liczba ocen: 2

Średnia ocena
czytelników

  


    okladka
      Ocena : 6 

    oceniona przez: Martex, 2019-11-09

    [edit] #8UrodzinyEbookpointKonkurs
      Ocena : 6 

    oceniona przez: Martex, 2019-11-08

    Moim zdanim Beksińscy to ludzie fenomenalni. Nie oceniam ich postępowania i moralności, jak to sporo osób uczyniło po ukazaniu się książek i seansach filmu "Ostatnia rodzina". To było nie fair. Nie mam prawa. Nie chcę! Stwierdzam jedynie doniosły fakt, iż mieli na mnie ogromny wpływ. Obaj Panowie B.! Tomasza Beksińskiego ?poznałam? pod koniec lat 80-tych, będąc jeszcze dzieciakiem, za sprawą audycji ?Romantycy muzyki rockowej? emitowanej w poniedziałki o godzinie 22.00 w Programie II Polskiego Radia, o ile mnie pamięć nie myli. Kilka lat poźniej dopiero zaczęłam interesować się malarstwem jego ojca, gdyż wcześniej nie wiedziałam, że obaj panowie to najbliższa rodzina. Nazwisko to zdecydowanie bardziej kojarzyło mi się z radiem i dobrym rockiem niż malarstwem. To był początek lat 90-tych, wówczas przepływ informacji nie był tak sprawny jak dziś w dobie Internetu, a ja dopiero dorastałam, stąd moja ignorancja. Piszę o tym wszystkim, bo Tomasz Beksiński, a potem również jego ojciec Zdzisław, mieli niebagatelny wpływ na kształtowanie moich gustów artystycznych. Pamiętam, będąc w szkole średniej lekturę powieści "1984" George'a Orwella. Wówczas moją uwagę przykuła apokaliptyczna grafika na okładce tej książki przedstawiająca dziwaczną postać ? ni to człowieka, ni zwierzęcia z krwawiącą obandażowaną głową, uciekającą na czworaka - niczym Gollum - z ogarniętego płomieniami miasta. Okazało się, iż jej autorem jest niejaki... Zdzisław Beksiński. To było moje pierwsze zetknięcie z tym jedynym w swoim rodzaju malarstwem - awangardowym, nowoczesnym, mieszczącym się doskonale w nurcie XX-wiecznej abstrakcji. Po jakimś czasie jesienią 1994 roku natrafiłam w pewnej dużej księgarni w Bydgoszczy na album malarstwa Beksińskiego z tą samą reprodukcją. Nie zastanawiając się długo, wrzuciłam tenże album do koszyka i jakież było moje zdziwienie przy kasie, gdy okazało się, że ta książka kosztowała przysłowiowe grosze. Był to zbiór kilkudziesięciu barwnych reprodukcji i kilkunastu czarno-białych rysunków. Wszystko opatrzone komentarzem Tadeusza Nyczka. Pamiętam też umieszczone tam opinie o malarstwie Beksińskiego, w tym tę najbardziej bezpośrednią: "Albo tworzysz Pan na haju, albo jesteś Pan cholernym geniuszem!" Cóż dodać... Nie ma drugiego takiego malarza na świecie. Stawiam go na równi z Boschem, Bruegelem, Carravagiem, Gigerem czy Dorém. Może ktoś się oburzać, że stawiam współczesnego polskiego artystę w jednym rzędzie z tuzami światowej klasyki malarstwa, ale tak to widzę i czuję. Malarstwo Beksińskiego trzeba właśnie poczuć. Głęboko w trzewiach. Chyba nie ma osoby obojętnej na widok jego wstrząsających, schizofrenicznych i apokaliptycznych (właśnie "apokalipsa" to słowo klucz do zrozumienia wymowy i sensu tej twórczości). Można nie lubić tych obrazów, można wyobrażać sobie zapach stęchlizny unoszący się nad tymi wszystkimi kośćmi, można czuć paniczny strach, widząc ogień czy powodzie, niszczące kruchy świat ludzkiej cywilizacji. Można oburzać się na brak sensu życia doczesnego, gdyż już w kolebce zagląda nam w oczy śmierć. Ale nie można z pewnością być obojętnym na wizje Pana Zdzisława. One wywołują najprawdziwszy weltschmerz, po którym trudno o ukojenie. Ale taka rola artysty. Prowokować, pobudzać do myślenia i zmiany mentalności. Jedni uznają malarstwo Zdzisława Beksińskiego za niezrozumiałe i zbyt mroczne, drudzy dawno okrzyknęli go artystą wyprzedzającym epokę. Jedno jest pewne - Beksiński zaglądał do świata demonów i potworów, fascynowała go atmosfera grozy. Mało kto wie, że Tomasz również malował, zajmował się fotografią, między innymi tworzył przy pomocy przyjaciół fotokomiksy. Fantastycznie byłoby wygrać chociaż tę jedną część tryptyku o twórczości Zdzisława Beksińskiego jako uzupełnienie wiedzy o tym jednym z największych Polaków. Trudno zebrać mi myśli na temat tej pozycji dotyczącej (tu moja opinia) mistrza polskiego malarstwa abstrakcyjnego, bo jak można opisać 850 stron prywatnej, często bardzo intymnej, korespondencji? Dla mnie "Detoks" miał być kolejną częścią układanki, która miała mi przybliżyć fascynującą (choć dla mnie nie całkiem zrozumiałą) postać Zdzisława Beksińskiego, od strony, której nie pokazuje nawet najlepsza biografia. Dostałam znacznie więcej.
    logotypy