Serie wydawnicze

  • Dla bystrzakow
  • Bez kantow
  • Lekarz rodzinny
  • Seriaporad.pl
  • Bezdroza
  • Michelin

Wydawnictwo Helion

Helion SA
ul. Kościuszki 1c
44-100 Gliwice
tel. (32) 230-98-63

informacje o księgarni septem.pl
Program Partnerski
O nas
© Helion 1991-

Recenzje prasowe



  1. Twórcza kradzież. 10 przykazań kreatywności

    O to dwie piękne książeczki napisane przez Austina Kleona, z których czarnych okładek "krzyczą" tytuły, które przykuwają uwagę. Wyrażenia "twórcza kradzież" i "kradnij jak artysta", kłócą się z naszym światopoglądem, w którym wszyscy mówią "nie kradnij". Zagłębiłam się w lekturze, przeczytałam, , zachwyciłam się i wiecie co? Te dwie piękne książeczki dostałam od Sensus.pl i nigdy ich nikomu nie oddam :D 


     


    Chcecie wiedzieć dlaczego?


    Genialny Quentin Tarantino jest prawdopodobnie największym złodziejem w historii kinematografii. I w tym właśnie tkwi jego geniusz. Tarantino wykorzystuje cudzą pracę, remiksuje i odtwarza, by odkryć własny styl. Beatlesi, nim zabłysnęli jako kompozytorzy, grali covery, a Dumas bez skrępowania podpisywał się pod pracą kolegów po fachu. A TY? Ciągle jeszcze czekasz na przypływ weny albo boską iluminację? Szkoda czasu: kiedy Ty wypatrujesz olśnienia, inni tworzą już pełną parą. Naucz się błyskotliwie kraść, zapożyczać, czerpać inspirację, zamieniać domowe hobby w wielkie projekty. Patrz, jak robią to inni, i zrób to po swojemu! Poznaj 10 przykazań nowej kreatywności i wyzwól swój potencjał twórczy.


     


    Widzicie ten opis? Czy macie jeszcze wątpliwości dlaczego sięgnęłam po książkę? 


     


    Prawda jest taka, że całe życie wszyscy powtarzają "nie kradnij", "nie plagiatuj". Na pewno o tym wiecie i słyszeliście o tym nieraz, zapewne już w przedszkolu. Ja dodatkowo jestem na to narażona, ponieważ studiuję prawo. U nas plagiat zdecydowanie nie przejdzie, a na prawie autorskim uczą nas, że plagiatem jest prawie wszystko. 


     


    Niby to nic strasznego, ale spróbujcie napisać pracę magisterską, kiedy wszystko już było. Trudno jest być genialnym w dzisiejszym świecie. Cokolwiek byśmy nie wymyślili zaraz okazuje się, że to już było i wcale nie jesteśmy genialni, a jeszcze dodatkowo popełniliśmy plagiat. 


     


    I nagle w tym świecie, w którym wszyscy mówią "nie kradnij" pojawia się ktoś kto nazywa kradzież formą sztuki. Uwierzylibyście w to? No właśnie ja też miałam wątpliwości, ale po prostu musiałam zajrzeć do tej książki!


    Autor każe nam kraść jak prawdziwy artysta; nie odkładać pracy w oczekiwaniu na czas, który nigdy może nie nadejść; napisać książkę, którą sami chcielibyśmy przeczytać; używać rąk zamiast komputera, bo wzmaga to twórcze myślenie; hobby traktować jako bezcenne; robić fajne rzeczy i dzielić się nimi; przekonuje, że nie jesteśmy przypisani do konkretnego miejsca; każe być miłym dla wszystkich; być nudnym, bo to początek do tego, żeby coś zrobić oraz stwierdza, że kreatywność to redukcja.


     


    Wydawnictwo Sensus postarało się i książka sama w sobie jest bardzo ładnym przedmiotem. Czarno białe strony i napisany bombardują nas pozytywnymi cytatami, obrazkami i rozkazami, które należy wykonać.


     


    Austin Kleon przybywa na pomoc wszystkim, którym wydaje się, że napisano już wszystko i przekonuje, że żeby stworzyć coś swojego należy kraść, ale nie kraść brzydko tylko ładnie, artystycznie z pewną finezją.


    Jeśli chcesz kraść jak artysta, potrzebujesz miejsca na swoje zdobycze!


     


    Twórczy umysł to źródło nietuzinkowych rozwiązań, odkryć i inspiracji. To cenny klejnot, dzięki któremu łatwiej można osiągnąć wiele celów, a świat dookoła staje się ciekawszy i piękniejszy. Niezależnie od tego, kim jesteś, czym się zajmujesz i jak wiele masz w sobie talentów, na pewno możesz myśleć jeszcze bardziej kreatywnie i działać jeszcze bardziej skutecznie. Źródło


     


    Po przeczytaniu pierwszej książeczki, w której zawarto przykazania "złodzieja-artysty", nafaszerowana pozytywną energią chciałam działać i wykorzystać rady autora w praktyce. Niestety nie jest to takie proste. Już na starcie pojawiają się pytania: co kraść, jak kraść i komu ukraść. Na szczęście autor przyszedł mi z pomocą, tworząc drugą publikację.


     


    Dziennik. Notatnik dla kreatywnych kleptomanów, to kontynuacja książki Twórcza kradzież. 10 przykazań kreatywności. O ile pierwsza książeczka miała za zadanie zwrócić uwagę na problem i przygotować nas do jego rozwiązania teoretycznie, o tyle dziennik ma nam pokazać jak przekuć teorię w praktykę.


    Dziennik/notatnik, ale przede wszystkim towarzysz na nowej drodze życia. Zawiera w sobie intrygujące pomysły, pomocne sugestie, idealnie dobrane cytaty oraz ćwiczenia, które pomogą nam opanować potrzebne umiejętności.


     


    Nigdy nie przepadałam za tego typu rzeczami. Uważałam je za zabawę, na którą zdecydowanie nie mam czasu, a może nawet jestem na nią za stara. Nie wierzyłam, że napisanie czegoś w notatniku zmieni moje życie, a jednak...


     


    Dziennik autorstwa Austina Kleona nie jest czymś w rodzaju poradnika, czy po prostu zabawy, to coś więcej. Sam notatnik może i niewiele daje, ale w połączeniu z poprzednią książeczką stanowią kurs kreatywnego myślenia, który bardzo przypadł mi do gustu.


     


    Korzystanie z dziennika jest bardzo proste, wystarczy:


    - zabierać go wszędzie ze sobą,


    - robić co najmniej jedno zadanie każdego dnia,


    - powtarzać dwa poprzednie punkty, aż do zapełnienia całego dziennika.


    Polecam Wam obie książki Austina Kleona w pakiecie. Twórcza kradzież. 10 przykazań kreatywności  i Kradnij jak artysta. Dziennik. Notatnik dla kreatywnych kleptomanów stanowią kurs kreatywności, który może bardzo przydać się w życiu.


     


    Nie jest to pozycja, która zadowoli artystów. Mogą po nią sięgać blogerzy, pisarze, studenci w obliczu napisania licencjatu albo pracy magisterskiej i wreszcie każdy, któremu brakuje w życiu kreatywnego myślenia.


     


    Na koniec zadanie na dziś:


    Jakie są sekrety twojego rzemiosła? Co byś stracił, gdybyś podzielił się nimi z innymi? Co byś zyskał?


     


    I zadanie w wariancie dla moli książkowych:


    Wybierz kolor. Pójdź do księgarni i zanotuj tytuły pierwszych 10 książek, które mają okładki w tym kolorze. [Dla chętnych: przeczytaj te książki]


     


    Miłej zabawy!

    www.recenzjezpazurem.pl, Diane Rose

  2. Opowiadania drewnianego stołu. 125 przepisów, jak sprawić przyjemność sobie i bliskim

    W tym tygodniu, otrzymałam „książkę niespodziankę”. To publikacja autorstwa Moniki Waleckiej. „Opowiadania drewnianego stołu”, to 125 przepisów, jak sprawić przyjemność sobie i bliskim.

    Monika Walecka, to fotograf, stylistka jedzenia, oraz blogerka. Podczas studiów filologicznych i psychologicznych rozpoczęła pracę w MTV Polska. Gdy mieszkała w Pradze, zaczęła szlifować warsztat fotograficzny. Dziś, mieszka w San Francisco, a każdą wolną chwilę, poświęca na eksperymentowanie i odkrywanie nowych smaków.

    Fajnie, bo książka zawiera przepisy, porady na śniadania, obiady i desery. Wiem, że zainteresowanie, zależy też od zdolności kulinarnych. To, jak robimy zakupy i co mamy w swojej lodówce, ma ogromny wpływ, na nasze zdrowie i przemianę materii.

    Mnie, zainteresowała pikantna sałatka z marynowanych owoców, tatar z łososia, omlet biszkoptowy ze świeżymi jagodami, oraz sałatka z pieczonej marchewki i makaronu. Sądzę, że każda kobieta, znajdzie coś odpowiedniego, dla siebie i swoich najbliższych.

    Książka, jest podzielona na pięć tematycznych rozdziałów. My - płeć piękna, uwielbiamy i możemy eksperymentować, gotować i rozkoszować się jedzeniem. Sama autorka przyznaje, że przeszła wiele kulinarnych prób i przetestowała setki przepisów. Każdy odbiorca i smakosz jest inny, a smaki się zmieniają ;-) Mam cichą nadzieję, że znajdziecie jakieś pomysły, na zbliżające się Święta Bożego Narodzenia.

    Gorąco polecam i pozdrawiam

    http://redaktor21.bloog.pl/, Katarzyna Żarska; 2016-12-16

  3. Sny Morfeusza

    Nie mam zbyt dobrego zdania o książkach polskich autorek. Owszem, zdarzają się perełki, jednak niestety mało która powieść wywołuje we mnie większe emocje. Największym fiaskiem było dotąd pole literatury erotycznej. Dlatego postanowiłam jeszcze raz spróbować z książką polskiej autorki w tym gatunku. Stanęło na najnowszej powieści K.N. Haner "Sny Morfeusza".

    Dzień jak każdy inny. Cassandra udaje się na rozmowę o pracę do jednej z najważniejszych firm na rynku. Nie spodziewa się, że jej rozmówca okaże się skończonym gburem. Niewiele później odwiedza pewny nocny klub, w którym poznaje Morfeusza w tajemniczej masce.Spędza z nim upojne chwile, o których trudno jej potem zapomnieć. Na dniach dostaje telefon z wiadomością o przyjęciu na stanowisko, na które aplikowała. Tak rozpoczyna się erotyczna przygoda Cassandy, a wraz z nią liczne dylematy, problemy i dziesiątki tajemnic do rozwiązania.

    Jak na książkę polskiej autorki w gatunku literatury erotycznej, czuję się usatysfakcjonowana lekturą. K.N. Haner zdecydowanie poprawiła swój warsztat od czasu opublikowania pierwszego tomu "Na szczycie". Akcja toczy się płynniej, fabuła jest konkretniejsza i jakby dokładniej zaplanowana. Pojawiły się pewne nieścisłości i rzeczy, które nie do końca do mnie przemówiły, ale były one na tyle drobne, że nie będę się do nich przyczepiać. Szczególnie, że jeśli cokolwiek więcej Wam o nich powiem, to zepsuję część niespodzianek w trakcie lektury, a wierzcie mi, że warto samemu się z nią zapoznać i odkrywać historię wraz z bohaterami.

    Istotnym elementem każdego erotyka są oczywiście sceny łóżkowe - chociaż "łóżkowe" to nie jest odpowiednie słowo w przypadku tej powieści, ponieważ główni bohaterowie uprawiają seks wszędzie, niemal każdego dnia. Mieszkanie, samochód, hotel, samolot - to tylko kilka z miejsc, które zapewne w pamięci Cassandry zapisały się jako orgazmiczne. Piszę o tym jednak nie po to, by skomentować apetyt seksualny postaci, lecz by podkreślić, że u K.N. Haner nie doświadczymy schematów w scenach seksu jak przykładowo w serii Crossfire. Każda scena czymś się od siebie różni - pozycją, miejscem, zachowaniem bohaterów, efektem końcowym etc. To zdecydowanie zadowoli fanki literatury erotycznej, które są znudzone powieściami z "momentami", które wyglądają jak skopiowane - z rozdziału na rozdział.

    Niemniej nie mogę pominąć bohaterów, którzy doprowadzali mnie momentami do szału. Owszem,Morfeusz był mega seksowny i rzeczywiście mnie zainteresował swoją osobowością, jednak jego nieustanna potrzeba sprawowania kontroli nad wszystkim i wszystkimi niezwykle mnie wkurzała. U Greya to było seksowne, tutaj niestety mocno przesadzone. I jakby niestety skopiowane od E.L. James. Cassandra miała swoje momenty, jednak nie podobała mi się jej relacja z Tommym (a tak naprawdę jej podejście do ich relacji)oraz niesłowność. Jej nastrój, tak samo jak jego zresztą, zmieniał się jak w kalejdoskopie i czasem trudno było nadążyć. W wielu sytuacjach obydwoje główni bohaterowie wydawali mi się po prostu niespełna rozumu. Przykładowo - samolot wpada w turbulencje, stewardessa prosi o zapięcie pasów. Co robią bohaterowie? Oczywiście uprawiają seks.

    Na początku zraziło mnie wulgarne słownictwo pojawiające się w książce, jednak szybko do niego przywykłam. Ogólnie jestem osobą, która sądzi, że można napisać scenę erotyczną bez przekleństw, ale wiem, że według wielu osób dodają one dosadności, więc nie krytykuję tego. 

    Podsumowując, K.N. Haner udowodniła, że polskie autorki również mogą napisać porządną powieść w gatunku literatury erotycznej. Ja jestem niesamowicie ciekawa kolejnych jej historii, a Wam polecam lekturę tej. To zdecydowanie dobra powieść na pierwsze spotkanie z twórczością autorki.

    Ksiazkowe.pl, Natalia Pych; 2016-06-29

  4. Prawo Mojżesza

    "Prawo Mojżesza" to specyficzna książka. Z jednej strony dziwna, jak on, tytułowy Mojżesz. A z drugiej strony piękna, pełna miłości, bólu, cierpienia, śmierci. Bez wątpienia to książka, którą musicie przeczytać. To książka, którą pokochałam i mam nadzieję, że wy również ją pokochacie!
     

    Gdy dostałam możliwość przeczytania tej książki i zrecenzowania jej  przedpremierowo na blogu, nie byłam zainteresowana. Przeszła obok mnie niezauważona. Nie dostrzegłam w niej czegoś, co chciałabym przeczytać. Dopiero, gdy zauważyłam wysyp recenzji, pochwał, zachwytów, ochów i achów odnośnie tej książki, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. I jestem bardzo, ale to bardzo zadowolona z tego, że zdecydowałam się na ten krok. Bo to cudowna książka. 


     


    Mojżesz został porzucony przez matkę narkomankę w koszu na pranie w pralni. Jego matka kilka dni później zmarła. A on..przeżył. Pielęgniarki w szpitalu nazwały go Mojżesz, tak, jak ten z Biblii. Mojżesz jako dziecko był bardzo niegrzecznym, porywczym chłopcem, którego trudno było nauczyć dyscypliny. Był przerzucany w rodzinie z rąk do rąk i wychowywany przez różnych członków rodziny. Najdłużej został z Babcią, którą nazwał Gi. Z nią najlepiej się dogadywał, poza tym...ona znała jego sekret i wierzyła mu. Poza nią, chłopak nie dopuszcza do siebie nikogo. Mojżesz pojawia się w wieku osiemnastu lat na farmie rodziców Georgii. Na prośbę jego babci, ma pomagać w codziennych obowiązkach. Był bardzo pracowity i pełen energii, ale i oschły i nieprzewidywalny. Przerażający. Jednak Georgii to nie przeszkadza. Postanawia, wbrew rodzicom, zbliżyć się do niego za wszelką cenę.
     
    To zupełnie inna książka. Taka, z jaką jeszcze nigdy się nie spotkaliście. Tego możecie być pewni. Po pierwsze - dar, a raczej przekleństwo, które posiada Mojżesz. Bo Mojżesz to osoba, która potrafi nawiązywać kontakt ze zmarłymi. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że to oni przychodzą do niego niespodziewanie. Przychodzą i pokazują mu swoje wspomnienia. A on, aby obronić się przed nimi, aby oni w końcu odeszli, maluje obrazy, które mu przedstawiają. Przynosi mu to niestety mnóstwa problemów, gdyż jego dzieła "zdobią" całą wieś. Nie potrafi powstrzymać się od malowania i maluje wszędzie, gdzie się da, zwłaszcza tam, gdzie jest to zabronione.  Gdyby tego było mało, każdy myśli, że to właśnie on, Mojżesz Wright przyczynił się do śmierci wielu ludzi, zwłaszcza młodych blondynek, które zostały porwane w okolicy.


     


    Ufa mu jedynie Georgia. Mimo, iż początkowo się go trochę boi, chce go poznać. Za wszelką cenę. Robi wszystko, aby przebywać z nim jak najdłużej i jak najczęściej. W pewnym momencie mam wrażenie, że ona jest za bardzo nachalna. Pcha się tam, gdzie jej nie chcą. Jednak ona wierzy, wierzy w to, że Mojżesz ją kocha, tak jak ona jego. I nie przyjmuje innego wytłumaczenia. 
     
    Książka jest przepiękna. Inna, zupełnie inna, niż wszystkie z gatunku New/Young Adult. Tak bardzo piękna i tak bardzo zapadająca w pamięć. Bo pewne jest to, że nie zapomnę jej przez długi czas. I będę ją wspominała na pewno przez długi czas. 


     
    Zupełnie nie miałam pojęcia, czego powinnam się po niej spodziewać. Wiedziałam tylko, że wszyscy się nią tak strasznie zachwycali. I mieli rację. To jest absolutny hit!   

    Czytałam ją z tak wielką ciekawością. I tak strasznie bałam się zakończenia. Tego, że autorka zrobi coś, po czym się nie podniosę. Za bardzo wzięłam sobie do serca słowa z okładki, tego, że "Ta historia nie skończy się happy endem". Dla mnie właśnie to był happy end. Taki, którego zupełnie się nie spodziewałam. Jedno jest pewne. Jest idealne. Dokładnie tak samo, jak cała książka. Bo bez żadnego wahania mogę nazwać ją idealną. 


     


    Tyle emocji, które ta powieś dostarczyła mi podczas lektury, dawno żadna inna mi nie dała. Czytając, zwłaszcza część "Po" miałam łzy w oczach prawie cały czas. Przepiękna historia, która trafiła prosto do mojego serca i która na pewno szybko z niego nie wyjdzie. Nawet nie chcę, żeby wychodziła.
     
    Jestem bardzo szczęśliwa, że nie zawiodłam się na tej książce. Nie spodziewałam się jednak, że aż tak przypadnie mi do gustu. Chyba rozumiecie, co chcę przez to powiedzieć? To, że tę książkę po prostu musicie przeczytać. Nie da się słowami opisać tego, czym ta książka jest i jaka jest. To musicie sprawdzić sami. I mam nadzieję, że tak jak ja, nie zawiedziecie się na niej. 


     


    Teraz z niecierpliwością wyczekuję na to, aż będę mogła przeczytać inną książkę autorki "Pieśń Dawida".  

    Blaskksiazek.pl, Małgorzata Chlipała; 2016-10-02

  5. Stinger. Żądło namiętności

    Mia Sheridan zdobyła serca wielu polskich czytelniczek dzięki wzruszającemu "Bez słów". Sięgając po "Stingera", spodziewałam się zwykłego erotycznego romansu. I nie mogłam się bardziej pomylić. 



    Grace Hamilton jest prawniczką. Na co dzień zorganizowana, ogarnięta kobieta odrzuca jednak swój rozsądek na bok, gdy poznaje aktora porno - Carsona Stingera. Trudno byłoby znaleźć bardziej różniącego się od niej charakterem mężczyznę, jednak tej dwójce udaje się jakoś dogadać. W końcu zawierają układ - spędzą ze sobą jeden weekend, na który mają rezerwacje w tym samym hotelu. Potem ich drogi się rozejdą. Kilkanaście godzin rozkoszy nie tylko seksualnych, lecz i umysłowych. 


    Tylko co dalej? Czy mają szansę na wspólną przyszłość?


     


    Tak jak wspominałam we wstępie, spodziewałam się romansu erotycznego. Z dużą dawką erotyki - w końcu podtytuł głosi "Żądło namiętności". Pal licho, że brzmi to okropnie (i gdyby nie znana mi autorka, to pewnie nie zdecydowałabym się na lekturę), ale niestety ma się też nijak do fabuły. Jakiejkolwiek żądzy i namiętności było tu naprawdę tyle, co kot napłakał. A jak już była, to wiało nudą. Nie da się tego inaczej określić i naprawdę bardzo mi z tego powodu przykro, gdyż chciałam, żeby ta książka mnie choć trochę rozgrzała i niestety się zawiodłam.


     


    Wiele osób doceniło poruszenie wątków politycznych i zaznaczenie walki o słuszną sprawę w drugiej połowie książki. Niestety dla mnie obie połowy tej powieści nie miały logicznego powiązania. Wątki poruszone przy okazji wprowadzenia nowej twarzy Carsona były ciekawe - to uczciwie przyznaję, jednak kompletnie nie mogłam zrozumieć jego motywacji do powzięcia takich działań. Mia Sheridan próbowała wszystko wyjaśnić, lecz niestety coś nie zagrało tak, jak powinno i wyszło średnio.


     


    Mimo to z dwójki głównych bohaterów bardziej polubiłam Carsona. Może dlatego, że wydawał się całkiem seksownym facetem. Może po prostu nie spodziewałam się po jego postaci niczego wielkiego, więc nie mógł mnie zbyt mocno zawieść. Nie to, co Grace. Och, kobito, gdybyś Ty tylko miała więcej rozumu!


     
    Chociaż nie jestem pewna, czym kierowało się wydawnictwo przy kupnie praw do wydania tej historii w Polsce, szczerze mogę stwierdzić, że przynajmniej okładka jest kapitalna. Z pewnością przyciągnęłaby mój wzrok na sklepowej półce (poza Empikami, bo tam Mia Sheridan zajmuje zazwyczaj najniższą półkę; nie, nie wiem dlaczego).
    Po języku nie spodziewajcie się cudów. To Mia Sheridan i jej erotyk. Poezji tu nie znajdziecie.

    Podsumowując, "Stinger" to jedna z tych powieści, które chciałabym wyrzucić z pamięci. Nie żałuję lektury, ale z pewnością nie zostawię sobie tej książki na półce na zbyt długo. 

    Ksiazkowe.pl, Natalia Pych; 2016-10-20

logotypy