Serie wydawnicze

  • Dla bystrzakow
  • Bez kantow
  • Lekarz rodzinny
  • Seriaporad.pl
  • Bezdroza
  • Michelin

Wydawnictwo Helion

Helion SA
ul. Kościuszki 1c
44-100 Gliwice
tel. (32) 230-98-63

informacje o księgarni septem.pl
Program Partnerski
O nas
© Helion 1991-2017
Wielki Szlak Himalajski. 120 dni...

Wielki Szlak Himalajski. 120 dni pieszej wędrówki przez Nepal

Autorzy: ,

Stron: 273
Ksiazka drukowana Druk (oprawa: miękka) 3w1 w pakiecie: PdfPDF ePubePub MobiMobi
Wydawca: Bezdroża
Wydawca: Bezdroża
Cena:
39,90 zł
Cena promocyjna: Oszczędzasz: 7,98 zł
31,92 zł 39,90 zł
Dodaj do koszyka
Kup terazstrzalka

Druk
Książka drukowana
39,90 zł
eBook
Pdf ePub Mobi
31,92 zł
39,90 zł

Kolosy za 2015 rok
Wyróżnienie w kategorii WYCZYN

------------------

1700 km, 120 dni, 2 ludzi, 64 kg bagażu, 1 cel
Bez wsparcia tragarzy, kucharzy i przewodników

Bartosz miał marzenie — początkowo szalone i zupełnie nierealne — przejście Wielkiego Szlaku Himalajskiego. Temat powracał w domowych rozmowach tak często, że pewnego dnia Bartosz i Joanna postanowili iść razem i przejście szlaku stało się ich wspólnym celem.

Zanim marzenie przeszło w fazę realizacji, były miesiące przygotowań, mnóstwo formalności, żmudne pakowanie, starcie z nepalską biurokracją i trzęsienie ziemi, które zrujnowało wiele regionów Nepalu i postawiło całą wyprawę pod znakiem zapytania. W końcu Joanna i Bartosz wystartowali 6 września 2015 z Taplejung na wschodzie Nepalu i tak rozpoczęła się ta wielka przygoda — mieszanka stresu i radości, tropikalnych upałów w rejonie Kanczendzongi, i wysokogórskich mrozów w rejonie Rolwaling. Odległe osady, zielone doliny oraz suche płaskowyże. Długie tygodnie bez prysznica pod namiotem i wymarzony pączek w kawiarni w Katmandu. Życzliwi i gościnni Nepalczycy oraz dzieciaki rzucające kamieniami.

Były rozmowy, byli ciekawi gospodarze hotelików i była lokalna kuchnia. Kontuzje, trudne chwile i momenty zwątpienia. Były zapierające dech w piersiach widoki na każdym kroku, dzika przyroda i w końcu radość z ostatnich kilometrów. 4 stycznia 2016 roku w Simikot na dalekim zachodzie Nepalu zakończyła się trwająca 120 dni wędrówka.

Joanna Lipowczan i Bartosz Malinowski jako pierwsi Polacy przeszli Wielki Szlak Himalajski.
Poznaj kulisy wyprawy i przejdź wraz z autorami jednym z najdłuższych i najtrudniejszych szlaków, położonym pod najwyższymi szczytami świata.


Joanna Lipowczan i Bartosz „Malina” Malinowski — poznali się w 2008 w Argentynie i tak już zostali razem. Zafascynowani górami, szczególnym sentymentem darzą Himalaje, w które powracają z mniejszą lub większą regularnością i w różnych porach roku.
Tworzą zgrany duet będący połączeniem dwóch zupełnie różnych osobowości i charakterów i może dlatego właśnie z powodzeniem realizują kolejne mniejsze i większe górskie i pozagórskie wyzwania: w roku 2009 po raz pierwszy pojechali w Himalaje Nepalu na trekking wokół Manaslu, w roku 2011 spędzili dwa miesiące, wędrując w indyjskich Himalajach, dokąd powrócili w styczniu 2013 roku, żeby przejść po zamarzniętej rzece Zanskar z krainy Ladakh do krainy Zanskar, szlakiem zwanym Chadar — Lodowa Droga. W 2015 roku spełnili swoje wielkie marzenie i przeszli liczący ok. 1700 km Wielki Szlak Himalajski.

Część I. Sen o szlaku

  • Zwiastun Wielkiego Szlaku Himalajskiego (9)
  • Wyprawa bez wsparcia? (12)
  • Przygotowania (13)
  • Trzęsienie ziemi - tąpnięcie w planach wyprawy (15)
  • Dopiąć wszystko na ostatni guzik (15)

Część II. Film w odcinkach

  • Odcinek 1. Pierwsze spojrzenie na Katmandu (19)
  • Odcinek 2. Kanczendzonga w mgle. Dni 1. - 30 (23)
  • Odcinek 3. Drugie życie pod Makalu. Dni 31. - 50 (91)
  • Odcinek 4. Kamienne piekło Rolwaling. Dni 51. - 72 (119)
  • Odcinek 5. Powrót do Manaslu. Dni 73. - 83 (155)
  • Odcinek 6. Annapurna na lekko. Dni 84. - 89 (177)
  • Odcinek 7. W magicznej krainie Dolpo. Dni 90. - 108 (191)
  • Odcinek 8. Zachodni Nepal - krzyk kamieni. Dni 109. - 120 (237)
  • Odcinek 9. Długa droga do domu (257)

Część III. Napisy końcowe

  • Podziękowania (263)

Najczęściej kupowane razem:

Wielki Szlak Himalajski. 120 dni pieszej wędrówki przez Nepal plus Kambodża i Laos. Zielony Przewodnik. Wydanie 1 plus Pijany martwym Gruzinem
Cena zestawu: 118,73 zł 139,70 zł
Oszczędzasz: 20,97 zł (15%)
Dodaj do koszyka
check Wielki Szlak Himalajski. 120 dni pieszej wędrówki przez Nepal

Najczęściej kupowane razem ebooki:

Wielki Szlak Himalajski. 120 dni pieszej wędrówki przez Nepal plus Pijany martwym Gruzinem plus Wiedeń. Michelin. Wydanie 1
Cena zestawu: 85,58 zł 100,70 zł
Oszczędzasz: 15,12 zł (15%)
Dodaj do koszyka
check Wielki Szlak Himalajski. 120 dni pieszej wędrówki przez Nepal

Osoby, które kupowały książkę, często kupowały też:

PSYgoda na czterech łapach. Diuna w Himalajach
Agata Agi Włodarczyk
Cena: 29,90 zł
Mój dziennik podróży. Wydanie 2
Dominika Zaręba, Anna Jamróz
Cena: 18,99 zł
Meksyk. Jukatan i Chiapas. Travelbook. Wydanie 1
Ewa Pytel-Skiba, Paweł Skiba
Cena: 24,90 zł
Gruzja. Travelbook. Wydanie 2
Praca zbiorowa
Cena: 24,90 zł
Korfu, Lefkada, Itaka, Kefalonia, Zakynthos.Tra...
Mikołaj Korwin-Kochanowski, Dorota Snoch
Cena: 24,90 zł

Osoby, które kupowały książkę, często kupowały też:

Meksyk. Jukatan i Chiapas. Travelbook. Wydanie 1
Ewa Pytel-Skiba, Paweł Skiba
Cena: 19,92 zł
Wałkowanie Ameryki
Marek Wałkuski
Cena: 27,92 zł
Korfu, Lefkada, Itaka, Kefalonia, Zakynthos.Tra...
Mikołaj Korwin-Kochanowski, Dorota Snoch
Cena: 19,92 zł
Korona Polskich Gór. Wydanie 1
Krzysztof Bzowski
Cena: 27,92 zł
Gruzja. Travelbook. Wydanie 2
Praca zbiorowa
Cena: 19,92 zł
Było to jedno z największych osiągnięć w polskiej turystyce ekstremalnej 2015 roku, wyróżnione Kolosami. Pierwsze przejście Polaków - pary małżeńskiej Joanny Lipowczan i Bartosza Malinowskiego, Wielkiego Szlaku Himalajskiego w Nepalu.Liczy on około 1700 km, prowadzi zarówno przez dżunglę w jego południowo wschodniej części i gorące, nawet w zimie, tereny w części północno zachodniej, jak i skalne bezdroża, lodowce i przełęcze na wysokości ponad 5, a nawet 6 tys. m n.p.m. Według oferty jednej z nepalskich agencji trekkingowych organizujących wyprawy po tym szlaku, jego przejście wymaga 156 dni, a wraz z dotarciem do Taplejung na jednym jego krańcu i powrót z Kanczendzonga Base Camp na drugim, 180 dni. Przy czym są to wyprawy z przewodnikiem, tragarzami, kucharzami i kilkunastoma dniami odpoczynku na trasie. Polscy podróżnicy przeszli ten szlak w odwrotnym kierunku, samotnie - tylko na nieliczne odcinki wynajmowali przewodników - w ciągu 120 dni. Niosąc na plecach do 64 kg bagaży, borykając się z upałami i mrozami, plagą pijawek, wichrami i burzami piaskowymi, brakami wody, trudnymi, nie oznakowanymi przejściami w nieznanym terenie. Z nierzadko ostrymi podejściami lub zejściami, czy po ścieżkach nagle urywających się nad przepaściami czy rzekami. Nocując w niesionym namiocie, w którym raz było upalnie, a innym razem zamarzała woda w butelkach. Chociaż, gdy były takie możliwości, spali także w różnych noclegowniach lub w domach tubylców. Jedząc, gdy nie było lokalnych restauracji czy jadłodajni, i gotując to, co przywieźli ze sobą z kraju, lub udało im się kupić na trasie. Borykając z problemami z higieną i wieloma innymi. Wielki Szlak Himalajski dopiero zresztą powstaje. Nie jest, poza nielicznymi odcinkami, oznakowany. Nie przypomina więc, nie tylko skalą trudności, szlaków turystycznych, do jakich przyzwyczajeni jesteśmy w większości gór europejskich. A wielu tamtejszych mieszkańców w ogóle o nim nie słyszało. I ma do niespodziewanych gości niekiedy, na szczęście rzadko, stosunek wręcz wrogi, witając ich kamieniami czy krzykami niechęci. Przy czym szlak ten ma różne warianty tras. Pod tym względem może kojarzyć się, przy zachowaniu oczywiście odpowiednich proporcji, z historycznym handlowym Wielkim Jedwabnym Szlakiem, który miał wiele różnych wariantów i odcinków. O tym, jak przebiegała ta ekstremalna wyprawa, można przeczytać w wydanej właśnie przez "Bezdroża" relacji autorów, dokumentowanej 189 zrobionymi przez nich zdjęciami, z odnośnikami we właściwych miejscach w tekście. Przy czym jest to relacja świeża, gdyż ukazała się w nieco ponad rok po powrocie jej autorów i uczestników z tej wyprawy w styczniu 2016 roku. Podzielona została na trzy części. Krótką "Sen o szlaku". Czyli o tym, jak narodził się pomysł pokonania WSH przez doświadczonych już podróżników, którzy także w niektórych miejscach nepalskich Himalajów byli w latach poprzednich. Jakie musieli pokonać trudności, jak przygotowywali się. Króciutką trzecią część "Napisy końcowe", z podsumowaniem wyprawy i podziękowaniami dla tych, którzy przyczynili się do jej sukcesu. I najobszerniejszą "Film w odcinkach" - relacją w formie kroniki codziennej, lub obejmującej kilka kolejnych, konkretnych dni. Podzielonej na 9 odcinków trasy, którą podróżnicy pokonali. Są w niej, oczywiście, powtórzenia sytuacji: trudności w pokonywaniu Szlaku, znacznie odbiegającego od realiów w porównaniu z przedstawionymi na mapach i informacjach w przewodniku z jego opisem. Niełatwe podejścia i zejścia, poszukiwania drogi, tropikalne upały, przenikliwe zimno, huraganowe wiatry, piaskowe burze, niebezpieczne lodowce. A także czaso - i pracochłonne topienie śniegu lub lodu na wodę, aby móc coś zjeść i wypić gorącego. Nie zawsze z powodzeniem poszukiwanie noclegu pod dachem, mijanie kolejnych wiosek i punktów na trasie. Ale są też niezliczone, bardzo ciekawe, opisy kontaktów z tubylcami, pozwalające chociaż trochę poznać ich życie, problemy i specyfikę miejsca czy regionu. Utrudniane, niestety, przez barierę językową, gdyż tylko z niektórymi mogli porozumieć się po angielsku. Jest w tych relacjach mnóstwo cennych informacji dla tych, którzy chcieliby wybrać się w tamte strony. Lub w ogóle na własną rękę do Nepalu. Z opisami tamtejszej biurokracji, konieczności uzyskiwania licznych, kosztownych zezwoleń. Idiotycznych przepisów, np. wymogu wędrowania, pod groźbą kary (zapłacili 150 $ łapówki), z przewodnikiem trasami dobrze oznaczonymi, a brakiem go na bezdrożach. Czy promowanie przez nepalskie władze Wielkiego Szlaku Himalajskiego, na przejście którego potrzeba, wg. agencji trekkingowych, 180 dni. Ale wydawanie wiz tylko na dni 90, z możliwością ich odnowienia, nie na dłużej jednak, niż do 150 dni w roku kalendarzowym. Niefrasobliwych i nieodpowiedzialnych agencji trekkingowych oraz innych realiów kraju po tragicznym i niszczycielskim trzęsieniu ziemi w 2015 roku. Z opisami przejścia także przez najbardziej dotknięte nim regiony. O nieprawdopodobnie koszmarnych często drogach oraz lokalnej komunikacji, z której kilkakrotnie musieli korzystać. Zaliczyli w tej dziedzinie dwa rekordy, na które zwróciłem uwagę: przejechanie 30 km z Arughat Bazar do Sati Khola w 3 godziny i ze wsi Sinja, 10 wieków temu zimowej stolicy imperium Malla obejmującego zachodni Nepal, indyjski obecnie Ladach, Kaszmir i zachodni Tybet - do Gamgadhi, stolicy dystryktu Mugu, przez przełęcze, 20 km w... 8 godzin. Podróż po tej, jak napisali autorzy, "najgorszej drodze świata". Niekiedy z takimi niespodziankami - zacytuję: "Kierowca stwierdza (w połowie opłaconej trasy), że jest za mało pasażerów i podróż mu się nie opłaca. Każe nam wysiąść...". A równocześnie przykłady życzliwości i bezinteresownej pomocy ze strony przypadkowych Nepalczyków. Z opisem realiów ich życia w świecie, o którym większość obcych nie ma pojęcia. Bardzo ciekawe są fragmenty i informacje na temat organizowanych trekkingów i wypraw górskich oraz wyzysku przez ich organizatorów miejscowych tragarzy. Oraz nieodpowiedzialności niektórych kierowników wypraw nie liczących się z kondycją, zmęczeniem, czy nawet objawami choroby wysokościowej ich uczestników. Ale i niefrasobliwością niektórych turystów. Wybierających się np. na wielodniowy trekking dookoła Annapurny w klapkach czy trampkach, z gitarami. Nie reagowaniem przez przewodników i kierowników wypraw na profanowanie przez niektórych ich uczestników miejsc religijnych, czy zaśmiecanie terenu. To zresztą w Himalajach - i nie tylko - ogromny problem. Z przykładami: "Grupa turystów podczas dwudziestu czterech dni trekkingu w rejonie Kanczendzongi potrzebuje 22 osób obsługi". "W 2015 roku rejon Annapurny odwiedziło prawie 80.000 turystów. Jeśli każdy z nich kupił dziennie 3 litrowe butelki wody podczas 11 dni trekkingu i nie zabrał ze sobą pustych butelek (a kto nosi - to już moje pytanie - 33 takie butelki), to w górach zostało ponad 2,5 miliona sztuk śmieci." A jeżeli chodzi o pracę i wynagrodzenie tragarzy (nie mówiąc już o stosunku do nich niektórych turystów), to na mnie duże wrażenie zrobił opis konkretnej sytuacji: "Kilku tragarzy w przerwie między jednym transportem a drugim przychodzi do naszego miejsca noclegowego i wszyscy zrzucają się na jednego papierosa, którego kupują u gospodarza." Są w tych relacjach inne świetne sceny i opisy warunków, w jakich odbywała się ta wyprawa. Znowu kilka cytatów: "W oczekiwaniu na kolację zdrapujemy z siebie pijawki". Znacznie później okazuje się, że jest na nie sposób: mokra, posolona szmatka. "Tygodniami niemyta skóra, miesiącami nie prane ubrania przesiąknięte są potem, krwią i łzami. Ale z czasem człowiek uodparnia się na tę mieszankę zapachów". Nie każdą jednak, zwłaszcza w przypadku butów. "Jeśli idzie się w nich już czwarty miesiąc, dzień w dzień, na przemian je przemaczając i susząc, lepiej trzymać je od siebie z daleka. Często wieczorem, przy niskiej temperaturze, po zdjęciu butów wydobywają się z nich kłęby pary - niczym z kominów w Bełchatowie. Wtedy nawet śmiertelne zmęczenie nie wystarczy, by zasnąć. I okazuje się, że istnieje jednak poziom smrodu, którego nie można zaakceptować." Dodać do tego trzeba opisy noclegów w klitkach tubylców, z paleniskami pośrodku, spaniu obok gościnnych gospodarzy, o zapachach nie mówiąc. Gdy to czytałem, przypomniało mi się spotkanie w Lhasie, stolicy Tybetu, z grupą pielgrzymów będących w drodze 6 tygodni. Z plemienia, w którym, głównie ze względu na lokalne uwarunkowania i tradycję, ludzie myją się, a raczej są myci, tylko raz w życiu: tuż po urodzeniu. A jeżeli chodzi o "przyjęcia", jakie polskim podróżnikom gotowali niekiedy, na szczęście zaledwie kilka razy na trasie, tubylcy, to wystarczy kolejny cytat: "Gdy wchodzimy (do wioski Luma) wybucha zbiorowa histeria... Gromadka (dzieci) oblega nas szczelnie i drze się w niebogłosy... Lecą kamienie, dwie stare kobiety popychają Bartka, okładają kijem jego plecak. "Dominują jednak w tych relacjach opisy spotkań z życzliwymi ludźmi oraz zachwycających gór i krajobrazów. M.in. w odludnym regionie Dolpo, z najgłębszą doliną świata. Różnica poziomów między korytem płynącej nią rzeki i otaczającymi ją szczytami, dochodzi do 6800 m. Oto kolejny, już ostatni cytat: "Brzegi (rzeki) pokrywa cienki, kruchy lód, który wisi kilka centymetrów mad powierzchnią wody. Dookoła skały, żwir i suche krzaki. Nie ma tu ani odrobiny życia. Na drugim brzegu rzeki widać starą osadę Sebung i gompy sprzed kilkuset lat wybudowane w niedostępnych miejscach, które przywarły do zboczy, jakby wisiały w powietrzu. Od wyjścia z Chharkha Bohot mijamy dziesiątki murów mani i rozpadających się czortenów. Idziemy sami przez pustkowie pełne niszczejących reliktów nieznanej nam kultury i czujemy się jak odkrywcy zaginionego świata. Zakochujemy się w Dolpo." To bardzo ciekawa książka. Będąca zarazem niezłym informatorem o przebytej trasie, poprawiająca błędy i nieścisłości przewodnika po WSH i map jego poszczególnych odcinków. A także poradnikiem dla amatorów wysokogórskiego trekkingu. Chociaż wątpię, aby znalazło się u nas wielu ludzi gotowych też przejść, w trakcie jednej wyprawy, ten szlak. Ale może poszczególne jego odcinki? Mimo niezbędnej kondycji fizycznej jakiej to wymagało w przypadku polskich podróżników oraz sporych wydatków, ich ogromnego wysiłku oraz niebezpieczeństw z jakimi zetknęli się, nawet z zagrażającymi życiu upadkami ze skał, momentami kryzysów i załamania, relacja ta jednych może zachęcić do podróży w tamte strony. Innym zaś czytelnikom pozwoli odkryć nieznany im wcześniej świat. Także tym, którzy, jak ja, byli już w Nepalu, a także w Indiach i Tybecie oraz zdołali nieco "liznąć", a przynajmniej popatrzeć z bliska, na te niesamowite góry, jakimi są Himalaje. Oraz nieco poznać tamtejszych ludzi, ich obyczaje, kulturę i zabytki.

Globtroter CEZARY RUDZIŃSKI; 2017-06-19

    pokaż wszystkie
    logotypy